Nazwa użytkownika Hasło | Rejestracja | Zapomniane hasło

Ksiądz Jan Sposób o swojej działalności w Armii Krajowej

Images: KSIADZ JAN SPOSOB W WOZNIAKOWIE.JPGNa terenach wokół naszej wsi działała Armia Krajowa. Do AK należeli moi kuzyni i znajomi. U moich kuzynów było radio, dzięki czemu mieli bezpośrednie połączenie z Londynem. Pragnąłem należeć do tego wojska. Udało mi się, przyjęto mnie, złożyłem przysięgę i zostałem żołnierzem. Przyjąłem pseudonim „Bocian”. Umiałem dobrze mówić po niemiecku, więc powiedziano mi, że się przydam, ale karabinu nie będę nosił. Przydzielono mi funkcję obsługi łączności radiowej z Londynem oraz łącznika-zwiadowcy. Nie było telefonów komórkowych, wiadomości trzeba było zanieść. Roznosiłem rozkazy, informacje dla całego pułku Radzyń Podlaski. Nauczyłem się dobrej orientacji w terenie. Poznałem cały teren lubelskiego, gdzie jakie leśne oddziały stacjonowały, znałem każdy krzak w lesie. Służba przynosiła mi wiele satysfakcji, czułem się wolny z dala od Niemców.

Byłem żołnierzem 35 Pułku Piechoty Armii Krajowej, Obwód Radzyń Podlaski, Rejon VI, któremu podlegał teren Borki – Borowe – Paszki – Wierzchowiny - Bedlno w okresie od marca 1942 roku do lipca 1944 roku. Służyłem w plutonie pod dowództwem Antoniego Grochowskiego pseudonim „Czarny”. Była to ciekawa, ale i niebezpieczna robota. Choć ja, wtedy młody, nie widziałem dla siebie żadnego niebezpieczeństwa. Starałem się schodzić z drogi Niemcom. Koledzy dookoła ginęli[1], ale moim zadaniem było nie wdawać się w żadne akcje. Dowódca mi powiedział: nie będziesz strzelać do nikogo, to i do ciebie nie będą strzelać. Moim zadaniem było przekazać informacje, czyli dotrzeć na miejsce i wrócić całym i żywym. Nie grać bohatera, tylko wykonać rozkaz.

Pamiętam jedną akcję, którą przeprowadzaliśmy w 1943 roku. Czekaliśmy wtedy na zrzut angielskich lotników. Zbliżały się Święta Wielkanocne. Wreszcie przylecieli, dokonali kilku zrzutów. Było mnóstwo paczek, w tym broń itp. Trzy spadochrony na drzewach zawisły, trzeba było ostrożnie zje ściągać. Pakowaliśmy to wszystko po trochu na wóz i zawoziliśmy do naszego plutonowego, który był sołtysem we wsi, do stodoły. Przez trzy dni tak pracowaliśmy, aż wszystko zostało pochowane. Gdy skończyliśmy nad ranem, był czas Rezurekcji. Nic nie myśląc, od razu poszliśmy do kościoła. Ledwo na nogach stałem. Ze zmęczenia nogi mi się ugięły, ale się nie przewróciłem, bo był taki tłok, że nie można było się ruszyć. Wyszedłem na dwór.., mróz, mimo, iż to już Wielkanoc była. Ale byłem szczęśliwy, że wszystko się udało. Choć wolałbym, żeby wcześniej się skończyła ta akcja i żeby można było spokojnie świętować. Gdy wróciłem z kościoła do domu, od razu położyłem się spać. Mama nie mogła mnie na wielkanocne śniadanie dobudzić. Już wszystko przygotowała, a ja tylko oczy otwierałem i zamykałem. Spałem do wieczora, a barszcz ze śniadania zjadłem na kolację.

Nasz pluton uczestniczył w akcji „Burza”[2] pod dowództwem Komendanta Rejonu Zbigniewa Spoczyńskiego, pseudonim „Gryf”. Plan akcji dla radzyńskiego obwodu AK zakładał zdobycie Radzynia, lotniska Marynin, stacji kolejowej Bedlno. Innym ważnym ogniskiem walki był Międzyrzec, lotnisko i stacja kolejowa w Małaszewiczach. Pamiętam bitwę, która odbyła się w lipcu 1944 roku. Oddział 35 pp (170 żołnierzy) zaatakował kolumnę taborów niemieckich. Zginęło wówczas 10 Niemców, a 35 wzięto do niewoli.

Gdy nasz pułk w 1944 roku szykował się do pójścia z pomocą walczącej Warszawie, nasz dowódca zebrał nas wieczorem przed wymarszem i powiedział, że niestety, nie idziemy na Warszawę, gdyż Sowieci zorganizowali zasadzkę na nas. Przebywaliśmy wtedy w okolicach Stoczka Łukowskiego Zawsze szliśmy nocą, bo nasz pułk liczył trzy tysiące żołnierzy. To dużo osób, i nie sposób maszerować nie będąc zauważonym podczas dnia. Tym razem jednak dostaliśmy rozkaz, aby rozmieścić się w małych grupach w lesie. Cały pułk przeszedł do podziemia. Wyobrażaliśmy sobie później tę zasadzkę, gdzie Sowieci czekali na nas i nie dostali ani jednego żołnierza w swoje ręce.

Nasz 35 pułk piechoty Armii Krajowej w obwodzie Radzyń Podlaski i Łuków zniknął Sowietom z oczu i nie szukali go, poszli dalej na Zachód walczyć z Niemcami. A potem był rok 1945 i koniec wojny. Wtedy NKWD-ziści zaczęli szukać żołnierzy 35 pułku piechoty Armii Krajowej. Wyłapali mnóstwo AK-owców. Z całego pułku przeżyło tylko kilku żołnierzy, a z mojej kompanii tylko ja jeden. Cóż, z mojego punktu widzenia, jest to historia nie z tej ziemi. Przecież Sowieci na mnie też polowali. W lipcu 1945 roku do Radzynia przyjechało mnóstwo NKWDzistów. Na ziemi lubelskiej Sowieci mieli ludzi zaprzedanych sobie i informacje o żołnierzach ukrywających się w lesie docierały do nich. Sowieci organizowali zebrania, niby produkcyjne w wioskach, szerzyli propagandę. Podczas jednego z takich zebrań aresztowali wiele osób. Mnie coś mówiło, żebym nie szedł na to zebranie, i dzięki temu się uratowałem. Gdy po kilku miesiącach wypuścili z więzienia w Radzyniu tych żołnierzy AK, to jeden po drugim umierali. Nie widzieliśmy dlaczego, a później się okazało, że Sowieci ich podtruwali. Takie to były czasy po wyzwoleniu w wolnej Polsce, człowiek był w swojej ojczyźnie i ścigany był.

Sowieci wiedzieli, że posiadam wiele ważnych informacji, to koniecznie chcieli mnie złapać. Uparli się bardzo, bo tylko ja jeden zostałem żywy z tej kompanii. Do końca życia nie zapomnę takiej sytuacji. Akurat przebywałem w domu w mojej wsi. Patrzę przez okno, a tu sołtys prowadzi NKWDzistów prosto w kierunku mojego domu. Wstrzymałem oddech, ale oni idą dalej, przeszli koło mojego domu i nie weszli. Weszli natomiast trzy domy dalej, gdzie mieszkał mój stryj, brat Taty, który też się nazywał Jan Sposób, miał 80 lat. Stryj podczas I wojny światowej był w wojsku carskim kilka lat, m.in. zdobywał twierdzę w Przemyślu. I mówił biegle po rosyjsku. Zaczęli rozmawiać, wspominać stare czasy, stryj opowiadał o stoczonych bitwach. W końcu Sowieci stwierdzili, że to chyba nie ten Jan Sposób, którego szukają – bo to stary dziadek z czasów I wojny światowej. Zapytali sołtysa, czy we wsi mieszka jakiś inny Jan Sposób i kazali się tam zaprowadzić. Dzięki takiemu postępowaniu sołtysa miałem czas na ucieczkę. Gdy weszli do mojego domu, już mnie tam nie było. Sowieci straszyli i maltretowali moich rodziców, żeby wyjawili gdzie jestem. Ale moi rodzice nie ugięli się. Za kilka dni poszedłem do sołtysa podziękować za uratowanie życia i pytam się go: Panie Michalski, a pan się nie bał tak postąpić? Jak by oni się zorientowali, że pan ich w pole wyprowadził, to mogliby pana zastrzelić! A on na to: A mogliby. Ja znów pytam: Ale pan się nie bał? Sołtys mi odpowiedział: Bałem się, bardzo się bałem, ale zrobiłem, tak jak zrobiłem. To był taki moment trudny w moim życiu. Czyż to nie są cuda? Ten człowiek, pan Bolesław Michalski, poświęcił się, by mnie uratować. To był bardzo dobry człowiek, zawsze o nim będę pamiętać, choć on już dawno nie żyje. Za niego Mszę św. odprawiam. Wtedy nie mogłem już wrócić do domu. Sowieci już wszystkich żołnierzy Armii Krajowej[3] we wsi aresztowali, tylko ja zostałem na wolności. Wiedziałem, że chcą mnie złapać, bo zbyt dużo wiedziałem jako łącznik-zwiadowca.

Ksiądz Jan Sposób – żołnierz AK, Salezjanin, kapelan szpitalny i środowisk kombatanckich, społecznik, patriota… , a dziś Honorowy Obywatel Miasta Kutna!

Powyżej przedstawiamy fragment wspomnień ks. Jana Sposoba zawartych w artykule pt. „Wszystko co w życiu robiłem, było z miłości do Boga i Ojczyzny” – wspomnienia księdza Jana Sposoba (wspomnień księdza Jana Sposoba, w okresie od wiosny do jesieni 2013 roku, wysłuchała i opracowała Bożena Gajewska, TPZK). Artykuł ukazał się w XVII tomie Kutnowskich Zeszytów Regionalnych.

Bożena Gajewska



[1] Ruch oporu w powiecie radzyńskim wykonał ponad 5 tysięcy akcji. Stanowi to duży dorobek zbrojny okupiony śmiercią 1400 konspiratorów, w tym 900 żołnierzy AK, co stanowiło 20% stanu osobowego organizacji. Piotr Matusak , „Okupacja i ruch oporu w Radzyniu Podlaskim w latach 1939-1944” w: „Radzyński rocznik humanistyczny” tom IV, 2006, s.158.

[2] Akcja „Burza”operacja wojskowa zorganizowana i podjęta przez oddziały Armii Krajowej przeciw wojskom niemieckim w końcowej fazie okupacji niemieckiej, bezpośrednio przed wkroczeniem Armii Czerwonej, prowadzona w granicach II Rzeczypospolitej. Trwała od 4 stycznia 1944, kiedy wojska radzieckie przekroczyły na Wołyniu granicę polsko-radziecką z 1939, do stycznia 1945. (WWW.wikipedia.org). Głównym założeniem akcji "Burza" było, by wkraczająca Armia Czerwona nie występowała w roli wyzwoliciela, a co za tym idzie nie narzucała swoich władz w kolejnych miastach, lecz by je zastawała już z polską obsadą. W wyniku akcji "Burza" oswobodzone zostało m.in. Wilno, Lwów i duża część Polski wschodniej. Kulminacją akcji "Burza" był wybuch Powstania Warszawskiego mającego oddać stolicę w polskie ręce, co miało ogromne znaczenie na scenie politycznej. Zgodnie z założeniami planu dowódcy i żołnierze AK wystąpili wobec wkraczających Sowietów jako gospodarze terenu. Niestety, niemal wszędzie powtarzał się ten sam scenariusz wydarzeń. Początkowo, jednostki liniowe Armii Czerwonej nawiązywały współpracę z oddziałami AK. Prowadzono wspólną walkę z oddziałami niemieckimi. W wyniku przeprowadzonych wspólnie operacji wyzwalano poszczególne miasta. Później nastąpiła zmiana stosunku przedstawicieli Armii Czerwonej do AK. Poszczególne oddziały AK były rozbrajane, a wyżsi oficerowie prowadzący negocjacje z przedstawicielami Sowietów – aresztowani. W trakcie akcji „Burza” w Okręgu Lublin AK - żołnierze podziemia przeprowadzili około 150 akcji bojowych. W ich wyniku Niemcy stracili około 1000 ludzi, 1200 wzięto do niewoli. Zginęło około 100 partyzantów.

[3] Od lipca do października 1944 r. Sowieci aresztowali i zesłali z terenów Lubelszczyzny w głąb ZSRR około 15 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej. Od października do grudnia 1944 roku NKWD aresztowało ponad 9 tysięcy żołnierzy AK. Z 15 tysięcy partyzantów walczących na terenie Polski w roku 1945, około 2 tysięcy walczyło w Lubelskim, gdzie oddziały zbrojne walczyły zaciekle i długo.

· redakcja dnia lipiec 15 2019 21:25:46 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 29 czytań · Drukuj

warto przypomnieć 14 lipca 1919 roku

Images: SWIETO FRANCUSKIE KUTNO 1919 3.jpg

Images: SWIETO FRANCUSKIE KUTNO 1919 4.jpg

Images: SWIETO FRANCUSKIE KUTNO 1919 1.jpg

Images: SWIETO FRANCUSKIE KUTNO 1919 2.jpg

 

· redakcja dnia lipiec 14 2019 23:04:51 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 36 czytań · Drukuj

Pomóż nam wybrać 10 fotografii na karty pocztowe z Kutna

 

Images: logo kutno.jpg Zaproszeni do udziału w projekcie kutnowscy fotograficy - Adam Pietrusiak, Piotr Szatkowski, Lech Martynowski, Jarosław Makowski, Ryszard Grzelak i Cezary Kucharczyk - sfotografowali Kutno. Mamy 23 piękne zdjęcia! Teraz zapraszamy mieszkańców miasta do wzięcia udziału w głosowaniu. Spośród nadesłanych zdjęć musimy wybrać 10, które trafią na karty pocztowe. W tym celu zajrzyjcie na Facebooka TPZK: https://www.facebook.com/tpzkutno/


Głosowanie trwa do 31 lipca – 10 fotografii z największą liczbą lików wygrywa.


 

 

Spośród tych, którzy wytypują 10 zwycięskich fotografii TPZK wylosuje 50 osób, które otrzymają wydrukowane komplety pocztówek.

Wykonanych zostanie 1000 opakowań zbiorczych, a w nich po 10 sztuk różnych kart pocztowych z widokiem Kutna (łącznie 10.000 sztuk kart).

Zadanie publiczne „Pocztówki (odkrytki) z Kutna” jest współfinansowane przez Prezydenta Miasta Kutno i zostało przeznaczone do realizacji w wyniku głosowania nad Kutnowskim Budżetem Obywatelskim. Projekt do KBO został zgłoszony w 2018 roku i wygrał w głosowaniu mieszkańców Kutna.

 

 


Images: LOGO KUTNOWSKI BUDZET OBYWATELSKI KUTNO.jpg

 

 


 

 

 

 

 

 

· redakcja dnia lipiec 07 2019 21:52:51 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 75 czytań · Drukuj

Ksiądz Jan Sposób o czasach dzieciństwa i o powołaniu


Images: KSIADZ JAN SPOSOB FOTO.JPGTo nie jest takie proste… wytłumaczyć swoje powołanie. Jeżeli chodzi o mnie, to trudno by było wyjaśnić. Niektórzy może powiedzą, że się chwalę, ale o moim powołaniu postanowiono jeszcze przed moim narodzeniem. Trochę to dziwne, ale tak postanowiła moja Mama. W domu były już dwie dziewczynki, Mama była w ciąży z trzecim dzieckiem, sąsiadki stwierdziły, że teraz to będzie chłopczyk. A Mama powiedziała, że jeśli urodzi się chłopczyk, to zostanie księdzem. I gdy 14 lutego 1923 roku we wsi Krasew, powiat Radzyń Podlaski w rodzinie Sposobów przyszedł na świat chłopczyk, któremu dano na imię Jan, ludzie we wsi mówili do Mamy: masz księdza… I do mojej osoby przykleiło się to nazwanie „ksiądz”, a w żartach sąsiedzi mówili, że może nawet biskup.... Gdy podrosłem, zacząłem pasać krowy. We wsi była tylko sześcioklasowa szkoła powszechna, którą ukończyłem. W szkole dobrze się uczyłem. Mówiono, że zdolny byłem nieprzeciętnie. Gimnazjum było w Łukowie. Czasami ktoś z naszej wsi zaczynał do niego chodzić, ale w większości dzieciom ze wsi nie szła nauka, rzadko które kończyło gimnazjum. Mnie rodzice nie posłali do tej szkoły.

W naszej wsi była znana idea salezjańska, prenumerowano wiadomości salezjańskie, czytano je na głos w domach. W sąsiedniej wiosce był taki przerośnięty chłopak Edward Świder, który przystał do Salezjanów (notabene później został księdzem). Przychodził do naszego domu, bo u mojego stryja fryzjera się strzygł. I to z nim rozmawiałem i ja, i moja rodzina. Dzięki niemu dowiedziałem się wielu informacji o zakonie. Gdy Edward pojechał na misje, to ja dostałem się na jego miejsce do Niższego Seminarium Salezjańskiego w Daszawie (za Lwowem). Naukę w tej szkole rozpocząłem w 1937 roku. W tym małym seminarium w tym czasie uczyło się 180 chłopców. Ja tak bardzo chciałem się kształcić, że starałem się czas nauki wykorzystać jak najlepiej.

Pod względem nauki i prowadzenia się wychowawcy nie mieli ze mną żadnych kłopotów. Z domu wyniosłem grzeczność, pracowitość i pobożność. Tata, Antoni był prostym człowiekiem pracującym na roli, ale był mądry życiowo, pracowity i staranny. Uczył nas, dzieci, porządku swoim własnym przykładem. W gospodarstwie nie mogło być bałaganu, wszędzie musiało być czysto. Po jakiejkolwiek robocie w gospodarstwie, nawet po żniwach wieczorem trzeba było posprzątać. W płocie żadna sztacheta nie mogła się ruszać. Podwórko w naszym domu wyglądało jak boisko, trawa przystrzyżona – Tata wypuszczał konie, które pięknie wygryzły trawę. Do nas, dzieci, mówił: kto ma dużo zadane, niech najpierw odrobi lekcje, a później przyjdzie pomóc w gospodarstwie; kto ma mało zadane, niech najpierw przyjdzie pomóc. Tata zawsze myślał o nas, żeby nie było uszczerbku na nauce. Pamiętam, jak nam, dzieciom, opowiadał o czasach, gdy sam był dzieckiem. Było to jeszcze za cara, wtedy u nas szkół nie było. Ale Tata nauczył się pisać, czytać i rachować. Z Galicji do nas latem przyjeżdżali ludzie do pracy na roli, niektórzy zostawali na zimę i organizowali kursy szkolne dla chłopców. Nauka odbywała się u gospodarza, który miał większy pokój. Wtedy nie liczyło się ile klas skończył, tylko ile zim. Nie było zeszytów, uczyli się na deseczkach, obitych dookoła listewkami. Tę deseczkę zalewało się woskiem na gładko, a po niej pisano rylcem, którego jeden koniec był ostry, a drugi gładki. Podczas lekcji pisano litery, po sprawdzeniu przez nauczyciela zacierano je gładkim końcem rylca i można było pisać od nowa. W domu po skończonych lekcjach trzeba było zeskrobać wosk, roztopić i zalać tabliczkę na nowo.

Moja Mama, Stanisława była bardzo pobożną osobą, ale nigdy nie zmuszała mnie do modlitwy, wręcz przeciwnie, służyła mnie i rodzeństwu przykładem. Umiała czytać, w domu były książeczki do nabożeństwa, przywożone z Częstochowy, takie grube, mówiono na nie kantyczki. Mama pięknie śpiewała, uczyłem się od Niej zarówno pieśni, jak i modlitw. W szkole bardzo mi brakowało mojej Mamy, gdy zobaczyłem w kaplicy figurę Matki Bożej, stwierdziłem, że to właśnie Jej będę się zwierzał ze swoich przemyśleń. Trudno było, tyle kilometrów od domu, byłem gdzieś na Ukrainie sam, bez rodziny… Podczas nauki, w czasie przerw biegałem do kaplicy pomodlić się przed figurą Matki Boskiej. A moją główną modlitwą były Godzinki, które umiałem na pamięć.

 

Ksiądz Jan Sposób – żołnierz AK, Salezjanin, kapelan szpitalny i środowisk kombatanckich, społecznik, patriota… , a dziś Honorowy Obywatel Miasta Kutna!

Powyżej przedstawiamy fragment wspomnień ks. Jana Sposoba zawartych w artykule pt. „Wszystko co w życiu robiłem, było z miłości do Boga i Ojczyzny” – wspomnienia księdza Jana Sposoba (wspomnień księdza Jana Sposoba, w okresie od wiosny do jesieni 2013 roku, wysłuchała i opracowała Bożena Gajewska, TPZK). Artykuł ukazał się w XVII tomie Kutnowskich Zeszytów Regionalnych.

Bożena Gajewska

· redakcja dnia czerwiec 29 2019 15:35:17 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 73 czytań · Drukuj

śladami kutnowskich Żydów

Images: 20151030_130509.jpg Images: tu mieszkam 3.JPG Images: zzz 2.JPG


Młodzież z Zespołu Szkół Zawodowych nr 2 im. dr Antoniego Troczewskiego w Kutnie spacerowała śladami kutnowskich Żydów, a przewodnikiem była Danuta Ujazdowska, która w sposób niezwykle interesujący pokazywała młodej społeczności Kutno w przedwojennej żydowskiej odsłonie…

A co ciekawego można w Kutnie zobaczyć…

1) Synagoga w Kutnie, ul. Senatorska (Brombergerstrasse), obecnie Norberta Barlickiego

Trud wzniesienia synagogi w Kutnie społeczność żydowska podjęła w XVIII wieku. Budowa trwała ok. 30 lat. Synagoga powstała na planie prostokąta w stylu barokowym i miała dziewięciopolowe sklepienie sali głównej z monumentalną położoną centralnie bimą. Po stronie północnej i południowej do synagogi były dobudowane drewniane – znacznie niższe od budynku – przybudówki, w których znajdowały się babińce. Do wybuchu Drugiej Wojny Światowej synagoga przetrwała w niemal nienaruszonym stanie. Zniszczyli ją Niemcy w 1942 roku, w trakcie likwidacji miejscowej społeczności żydowskiej. Obecnie miejsce po obiekcie jest zabudowane. Na rogu ulicy ustawiono pamiątkowy głaz z tablicą, która ma przypominać o niemieckiej zbrodni na żydowskiej ludności Kutna i o istnieniu synagogi.

2) Dom Rabina Trunka, ul.Wojska Polskiego (od strony Brlickiego)

Najsłynniejszym rabinem Kutna był Izrael Joszua Trunk, znany też pod nazwiskiem Star Szyja Trunk. W 1861 r. opuścił on Pułtusk, gdzie został oskarżony o niegospodarność i zaniedbywanie swych obowiązków religijnych. Następnie ponad trzydzieści lat spędził w Kutnie. Był autorem licznych responsów rabinicznych, znał na pamięć Biblię i Talmud. Kamienica została wybudowana około 1821r. przez Michała Szlama Nelken i jego żonę Mirlę dla swojego syna Jakuba. Nelkenowie była to żydowska rodzina kupców i właścicieli nieruchomości w Kutnie. Obiekt to dwupiętrowy budynek, mieszczący się przy ulicy Wojska Polskiego. Obecnie należący do Zarządu Nieruchomości Miejskich w Kutnie, który gospodaruje budynkiem.

3) Szkoła żydowska w Kutnie, Poststrasse, obecnie ul. Tadeusza Kościuszki 10

W Kutnie znajdowało się kilka chederów. Jednym z nich była szkoła żydowska na ul. T. Kościuszki. Została ona założona w 1916 roku, w czasie trwania Pierwszej Wojny Światowej. Oficjalna nazwa tej placówki edukacyjnej to Szkoła Powszechna nr 3 dla uczniów-Żydów. Wcześniej prawdopodobnie znajdowała się tam pensja dla bogatych dziewcząt, którą prowadziła Helena Iberalowa. Szkoła nazywana była potocznie „szabasówką”.

4) Rynek w Kutnie, Adolf Hitler Platz, obecnie Plac im. Marszałka Józefa Piłsudskiego

Żydzi w Kutnie zajmowali się głównie handlem i rzemiosłem. Czynnikiem korzystnie wpływającym na rozwój miejscowej gospodarki było połączenie kolejowe Kutna z Bydgoszczą i Warszawą, a z czasem także Płockiem i Łodzią. W okresie międzywojennym Żydzi mieli znaczący udział w handlu: 66% ogółu działających przedsiębiorstw w przemyśle i bankowości w mieście należało do Żydów. Byli także właścicielami 20% nieruchomości istniejących w mieście. Część domów żydowskich znajdowała się w samym rynku w Kutnie. Najczęściej dolna część budynku opatrzona była dużymi witrynami sklepowymi lub warsztatowymi, natomiast w górnej części znajdowały się mieszkania prywatne.

5) Cmentarz żydowski w Kutnie, Karlstrasse, ul. Jana Tarnowskiego

Cmentarz żydowski w Kutnie jest położony na rozległym wzniesieniu, pomiędzy ulicami: Jana Sobieskiego, Zdrojową i Jana Tarnowskiego. Dojście do cmentarza jest możliwe od strony ul. Spokojnej. Nekropolia została założona w 1793 roku. Trudno obecnie odtworzyć liczbę nagrobków i wygląd kirkutu. W okresie dwudziestolecia międzywojennego wśród nagrobków wyróżniał się ohel rabina Trunka. Do jego grobu pielgrzymowali pobożni Żydzi. Podczas Drugiej Wojny Światowej Niemcy zniszczyli cmentarz. Nagrobki wykorzystano do utwardzenia chodników, placów i podwórek domów zajętych przez Niemców. Okupanci planowali wybudowanie na nekropolii pomnika Zwycięstwa III Rzeszy. Cmentarz jest miejscem spoczynku Żydów zmarłych lub zamordowanych w kutnowskim getcie oraz miejscem egzekucji miejscowej ludności żydowskiej. Po wojnie ocaleni kutnowscy Żydzi pogrzebali na cmentarzu prochy bliskich przywiezione z niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem. Odsłonięto wtedy pomnik ofiar Zagłady. Była to stylizowana na macewę płyta z gwiazdą Dawida w zwieńczeniu i napisem w językach hebrajskim i polskim. Niestety pomnik ten został zniszczony. W latach 80. XX wieku kutnowscy społecznicy z TPZK odzyskali część macew, które obecnie znajdują się w Muzeum Regionalnym w Kutnie. Obszar cmentarza jest w dalszym ciągu zaniedbany.

6) Pałac Izaaka Holcmana, ul. Mickiewicza 2

W źródłach nie udało się odnaleźć dokładnych informacji wybudowania pałacu Izaaka Holcmana w Kutnie. Był to bardzo zamożny członek społeczności żydowskiej w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Znacznego majątku dorobił się w przemyśle drzewnym. W Kutnie, oprócz willi, miał skład drewna, którego zabudowania znajdowały się w pobliżu pałacu. Budynek posiada dwuspadowy dach z wyodrębnioną środkową częścią i został zbudowany na planie prostokąta, parterowy z oficynami z tyłu. Część frontowa dwutraktowa, z fasadą czteroosiową, w której wejście zlokalizowano na pierwszej osi. Fasada rozczłonkowana parami pilastrów w stylu jońskim, dźwigającymi gzyms koronujący. Nad wejściem znajdował się tympanon. W pałacu znajduje się przychodnia zdrowia. Budynek przeszedł generalny remonty.

7) Dom rodziny Aszów ul.Sienkiewicza 24

Murowana kamienica czynszowa o eklektycznej fasadzie, wzniesiona w II połowie XIX w. i na początku XX wieku. Architekt nieznany. Budynek znajduje się na ulicy Sienkiewicza 24, tuż nad rzeką Ochnią. Nieopodal Urząd Miasta oraz Plac Marsz. J. Piłsudskiego.

Dom, w którym mieszkała liczna rodzina Aszów. Mojsze Gombiner Asz oraz Malka Widowska wraz z dziećmi. Rodzinny dom Szaloma Asza. Obecnie obiekt jest własnością prywatną. Na parterze znajdują się lokale handlowe, wyższe kondygnacje przeznaczone na mieszkania.

8) Gimnazjum w Kutnie, ul. Kolejowa (Eisenbahnstrasse), obecnie ul. 3 maja 34

Na przełomie XVIII i XIX wieku Kutno było ważnym ośrodkiem studiowania Tory. W tym samym czasie do Kutna dotarł oświeceniowy ruch Haskali, poddający w wątpliwość nauki wynikłe z rabinicznej interpretacji Pięcioksięgu i namawiający do integracji z nieżydowską częścią społeczności. W kutnowskich jesziwach studiowały takie znakomitości, jak Nachum Sokołow (1859–1936) i Szalom Asz (1880–1957). Ten ostatni był zresztą rodowitym kutnowianinem, wspominającym rodzinne miasto w licznych tekstach literackich. Jedną z placówek edukacyjnych, gdzie uczęszczały dzieci żydowskie było gimnazjum na ul. 3 maja 34. W bibliotece gimnazjum znajdowało się 550 tomów książek. Obecnie jest to budynek zamieniony na mieszkania prywatne.

9) Cukrownia Konstancja w Kutnie, Getto w czasie okupacji, ul. Adama Mickiewicz 70

W 1865 roku w Kutnie na terenach podmiejskich (ok. 1,3 km na zachód od miasta) została założona cukrownia nazwana „Konstancja”. Założycielem jej był znany przemysłowiec i finansista Leon Epstein. Była to duża i dobrze pod względem technicznym wyposażona cukrownia. Po pewnym czasie stała się własnością „Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Cukru i Rafinerii”, przy czym nadal poważny pakiet akcji posiadała rodzina Epsteinów, która odgrywała bardzo dużą rolę w zarządzie tego towarzystwa. Była to jedna z największych cukrowni w powiecie kutnowskim. Przypuszczalnie kryzys gospodarczy pod koniec lat dwudziestych doprowadził do jej zamknięcia. W okresie Drugiej Wojny Światowej na terenie dawnej cukrowni zlokalizowany był przez pewien czas obóz dla ludności żydowskiej. Później mieściły się tam magazyny zbożowe. Obecnie z dawnej cukrowni zachowały się 4 murowane budynki mieszkalne oraz 4 budynki produkcyjne, murowane, kryte papą. Obecnie ta nieruchomość jest własnością Kutnowskich Zakładów Drobiarskich „Exdrob” S.A.

Niemcy utworzyli w Kutnie getto 15 czerwca 1940 roku, umiejscawiając je na terenie dawnej cukrowni Konstancja, przy ul. Adama Mickiewicza. Jego teren ogrodzono drutem kolczastym. Tego samego dnia przeprowadzono brutalną akcję przesiedlania 8 tys. Żydów do getta, w którym znajdowała się wówczas fabryka i stało pięć budynków mieszkalnych. Warunki sanitarne i mieszkalne, jakie panowały w kutnowskim getcie, były tragiczne. Na tak dużą liczbę osób przypadały tylko trzy toalety i jedno ujęcie wody. Niewystarczające były również przydziały żywności, a w okresie zimy mieszkańcy getta pozbawieni zostali opału. Z powodu ciężkich warunków higienicznych i żywnościowych wśród zgromadzonych w getcie szerzyła się czerwonka (w szczytowym momencie dziennie umierało 10 osób). Z kolei w styczniu 1941 roku w kutnowskim getcie wybuchła epidemia tyfusu. Władzę na terenie getta w imieniu okupanta niemieckiego sprawowała Rada Żydowska – Judenrat. Na jej czele stali: Bernard Holcman, Sender Falz, Opoczyński. W powszechnej opinii Rada ta uchodziła za wyjątkowo skorumpowaną. Likwidację getta w Kutnie rozpoczęto 19 marca 1942 roku. Najpierw, jeszcze na terenie getta, zamordowano starszyznę żydowską, następnie dokonywano alfabetycznej selekcji pozostałych przy życiu mieszkańców getta. Do transportów wybierano po 300, 400 osób, które przewożono ciężarówkami lub pociągami towarowymi z Kutna na stację kolejową w Kole. Z Koła wszystkich Żydów wywożono do Chełmna nad Nerem, gdzie zostali zamordowani w obozie zagłady. Tragiczne losy Żydów kutnowskich upamiętnia tablica umieszczona w 1993 roku przez TPZK na murze getta.

10) Areszt policji bezpieczeństwa w Kutnie, ul. Staszica 14

Podczas Drugiej Wojny Światowej w budynku przy ul. Staszica 14 w Kutnie znajdował się areszt niemieckiej Policji Bezpieczeństwa. W źródłach nie odnaleziono informacji o okolicznościach powstania obiektu, ani do kogo należał przed zajęciem go przez Niemców. W okresie dwudziestolecia międzywojennego był to piętrowy budynek z tympanonem w centralnej, wysuniętej części budynku. Pod kwadratowym balkonem mieściła się przeszklona weranda. W kutnowskim areszcie przetrzymywano zarówno Żydów jak i nie-Żydów. Aresztantów wywożono do niemieckich obozów koncentracyjnych oraz obozów pracy przymusowej.

11) Obóz przejściowy w Kutnie, Industriestrasse, obecnie ul. Przemysłowa 7

Od kwietnia 1940 roku na terenie magazynów przy ul. Przemysłowej 7 w Kutnie Niemcy utworzyli obóz przejściowy. Przebywali w nim Polacy oraz osoby pochodzenia żydowskiego. Był to obóz przeznaczony dla przesiedleńców. Niemcy bowiem zajmując Kutno i okolice zamierzali oczyścić je z ludności polskiej i żydowskiej. Dlatego też już od przełomu 1939 roku i 1940 roku w Kutnie trwały wysiedlenia. Los przesiedleńców spotkał również część mieszkańców okolic miasta. Na terenie obozu znajdował się 1 budynek murowany i 2 drewniane baraki, nie było tam, podobnie jak w getcie, żadnych urządzeń sanitarnych. Tymczasowo w obozie mieszkało ok. 500 osób. Kutnowski obóz został zlikwidowany jesienią 1944 r.

 

Bożena Gajewska

 

· redakcja dnia czerwiec 29 2019 15:18:26 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 73 czytań · Drukuj

śladami Żydów mazowieckich

Images: MUZEUM ZYDOW MAZOWIECKICH PLOCK 3.jpg Images: MUZEUM ZYDOW MAZOWIECKICH PLOCK 4.jpg Images: MUZEUM ZYDOW MAZOWIECKICH PLOCK 1.jpg Images: MUZEUM ZYDOW MAZOWIECKICH PLOCK 5.jpg Images: MUZEUM ZYDOW MAZOWIECKICH PLOCK 2.jpg

25 czerwca blisko 60-osobowa grupa składająca się z członków TPZK i mieszkańców Kutna wybrała się w ramach zadania publicznego pn. „Na krawędzi pamięci... rzecz o kutnowskich Żydach", dofinansowanego ze środków Prezydenta Miasta Kutno na wycieczkę edukacyjną do Płocka. Głównym celem wyjazdu była wizyta w Muzeum Żydów Mazowieckich – oddziale płockiego Muzeum Mazowieckiego. Muzeum ma swoją siedzibę w budynku dawnej synagogi, tzw. małej, zwanej też "bożnicą". Naszymi przewodnikami po placówce byli – jej kierownik Mariusz Wojtalewicz oraz jego zastępca, Rafał Kowalski. Panowie przybliżyli nam historię samego budynku, którego budowę rozpoczęto w 1822 roku, a zakończono w połowie XIX wieku oraz dzieje płockich Żydów – od chwili ich przybycia do miasta w XIII wieku aż po zagładę w wyniku II wojny światowej. Wisienką na torcie podczas wycieczki był koncert w ramach cyklu „Szalom na Kwiatka". Mieliśmy przyjemność zobaczyć występ Gut & Kopietz Duo pt. „Magia muzyki kameralnej". Duet tworzą klarnecistka Anna Gut i akordeonista Piotr Kopietz. Wykonali oni utwory m.in. Henryka Warsa, Władysława Szpilmana, Jerzego Petersburskiego, Artura Golda i innych. Ponadto zaprezentowali koncertowe opracowania melodii i tematów żydowskich.

Aleksandra Szafrańska-Dolewska

Images: logo kutno.jpg


Zadanie publiczne pn. „Na krawędzi pamięci…, rzecz o kutnowskich Żydach” jest dofinansowane ze środków Prezydenta Miasta Kutno


 

 

· redakcja dnia czerwiec 29 2019 14:33:19 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 76 czytań · Drukuj

zapraszamy

 

Zapraszamy mieszkańców Kutna na wyjazd edukacyjny do Muzeum Żydów Mazowieckich w Płocku . Wyjazd jest organizowany przez TPZK w ramach zadania publicznego pn. „Na krawędzi pamięci…, rzecz o kutnowskich Żydach” dofinansowanego ze środków Prezydenta Miasta Kutno i jest bezpłatny.


Wyjazd nastąpi w dniu 25 czerwca 2019 roku (wtorek)
Zbiórka o godz. 11.50  na przystanku przy ul. Kościuszki naprzeciw  Stadionu Miejskiego.


Wyjazd z Płocka około godz. 20.oo, powrót do Kutna około godz. 21.oo.


Zapisy w Dworku modrzewiowym przy ul. Narutowicza 20 we wtorki w godz. 16.oo- 19.oo

 


W programie:
godz.13.oo - zwiedzanie muzeum,
godz.14.oo -  lekcja muzealna,
godz.15.oo - spacer śladami Żydów mazowieckich,
godz. 15.3o - czas wolny,
godz. 17.3o - przybycie na koncert,
godz. 18.oo – wysłuchanie koncertu pn. „Szalom na Kwiatka. Magia muzyki  kameralnej”,


W ramach cyklu „Szalom na Kwiatka” wystąpi duet, który tworzą klarnecistka Anna Gut i Piotr Kopietz grający na akordeonie. Wykonają utwory m.in. Henryka Warsa, Władysława Szpilmana, Jerzego Petersburskiego, Artura Golda i innych. Ponadto zaprezentują koncertowe opracowania melodii i tematów żydowskich.
Gut & Kopietz Duo na swój występ zapraszają w następujący sposób: „Bogata różnorodność programowa, niebanalne i zaskakujące, własne aranżacje wykonywanych utworów oraz niezwykłe możliwości techniczne i sonorystyczne instrumentów – akordeonu i klarnetu – to gwarancja wyjątkowej i niezapomnianej muzycznej uczty”.



Images: logo kutno.jpg

 

Zadanie publiczne pn. „Na krawędzi pamięci…, rzecz o kutnowskich Żydach” jest dofinansowane ze środków Prezydenta Miasta Kutno


Bożena Gajewska

· redakcja dnia czerwiec 17 2019 00:08:29 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 119 czytań · Drukuj

w 1919 roku Tygodnik Kutnowski pamiętał o imieninach Doktora

Images: ZYCZENIA DLA DR ANTONIEGO TROCZEWSKIEGO 1919.jpg

· redakcja dnia czerwiec 17 2019 00:04:53 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 110 czytań · Drukuj

100 lat tradycji różanej w Kutnie

Images: PLAKAT KOCHASZ ROZE KOCHAJ KUTNO.jpg

W tym roku obchodzimy 100 rocznicę tradycji różanej w Kutnie. W 1919 roku ruszyła produkcja róż w gospodarstwie Ogrodniczym Braci Eizyk w Adamowicach, niedaleko Kutna.

A my, by o tym przypominać mieszkańcom Kutna, realizujemy zadanie publiczne współfinansowane przez Prezydenta Miasta Kutno, które zatytułowane jest

„Kochasz róże…, kochaj Kutno”

Images: SPACERSLADAMITRADYCJIROZANEJ 3.jpg

Jednym z elementów tego projektu był spacer śladami tradycji różanej po Kutnie, w czasie którego uczniów Szkoły Podstawowej nr 9 w Kutnie oprowadzała Danuta Ujazdowska. Młodzież dotarła podczas wędrówki do budynku na tzw. „ górce” czyli Międzyspółdzielnianego Klubu, w którym odbyła się pierwsza wystawa róż oraz Kutnowski Dom Kultury, który co roku organizuje Święto Róży. Wysłuchała o życiu i hodowli róż Bolesława Wituszyńskiego patrząc na jego pomnik w parku im. Romualda Traugutta. Uczniowie mieli za zadanie odnaleźć grób Bolesława Wituszyńskiego na cmentarzu parafialnym. Gdy już im się to udało, złożyli bukiet róż na jego pomniku. Poznali także historię imienia „Marylka”, jakie nadał wyhodowanej przez siebie róży kutnowski hodowca. W ogródku różanym przy Dworku Modrzewiowym młodzież rozpoznawała nazwy róż wyhodowanych przez Bolesława Wituszyńskiego – a rosną w nim róże „Kutno” i „Marylka” podarowane TPZK przez Krzysztofa Byczkowskiego oraz róże „Kopernik”. Młodzież poznała także dzieje Arona i Kastriela Eizyków, którzy 100 lat temu rozpoczęli w regionie kutnowskim produkcję róż.

Danuta Ujazdowska

Images: SPACERSLADAMITRADYCJIROZANEJ 2.jpg Images: SPACERSLADAMITRADYCJIROZANEJ 7.jpg

Images: SPACERSLADAMITRADYCJIROZANEJ 1.jpg Images: SPACERSLADAMITRADYCJIROZANEJ 5.jpg

Images: SPACERSLADAMITRADYCJIROZANEJ 6.jpg Images: SPACERSLADAMITRADYCJIROZANEJ 4.jpg

· redakcja dnia czerwiec 16 2019 19:56:45 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 100 czytań · Drukuj

Znaki Obecności

 

Images: ZNAKIOBECNOSCI HALINA KAMINSKA.jpg

 

 

7 czerwca 2019 r. uczestniczyliśmy w wernisażu wystawy prac Haliny Kamińskiej, zorganizowanej w Galerii Kutnowskiego Domu Kultury Okno na Sztukę. Wydarzenie było elementem obchodów jubileuszu 65-lecia II Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kasprowicza w Kutnie, gdzie artystka przez wiele lat była nauczycielką plastyki. Halina Kamińska ukończyła Wydział Sztuk Pięknych UMK w Toruniu oraz studia podyplomowe w warszawskiej ASP.


Wystawa zatytułowana Znaki Obecności ma charakter przeglądowy, prezentuje przykłady uprawianych przez artystkę rodzajów malarstwa i rysunku oraz wykorzystywanych technik – olej na płótnie, akryl, pastele, tusz, tekstura, techniki mieszane, Duże wrażenie robią ekspresyjne, oddziałujące barwą kompozycje abstrakcyjne, których podstawowym tworzywem są materiały tekstylne. To metafory czy też wewnętrzne powidoki ulotnych „dotknięć” świata realnego, jego zapachów, barw, dźwięków, światła i cienia. Ich przeciwwagą są odrealnione, oszczędne malarsko i ascetyczne w formie pejzaże, operujące symbolem bądź poetyką snu, a także martwe natury. Ich wspólną cechą jest monochromatyczność, wyciszenie oraz odniesienia do egzotycznych cywilizacji, jakby w poszukiwaniu symbolicznych sensów dotyczących ludzkiego bytu. Inny w wyrazie artystycznym jest duży cykl rysunków „anielskich”, należący do nurtu religijnego w twórczości Haliny Kamińskiej. Bardzo dynamiczne, rysowane szybką, zdecydowaną kreską grupy, a raczej zastępy czy chóry aniołów, nawiązują do ikonografii chrześcijańskiej. Pozbawione szczegółów, lecz nad wyraz czytelne, posiadają lekkość oddającą nasze o nich wyobrażenia. Cykl kreuje związek aniołów z życiem człowieka, zgodnie bowiem z nauką Kościoła, każdy ma opiekuńczego anioła, który towarzyszy mu od poczęcia do śmierci. W wernisażu wzięło udział bardzo wiele osób, i trudno się dziwić – od poprzedniej wystawy indywidualnej prac Haliny Kamińskiej w Kutnie minęło 25 lat.


Grażyna Baranowska



 

· redakcja dnia czerwiec 16 2019 18:44:41 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 98 czytań · Drukuj

to fascynujące, odkrywać historię małej ojczyzny

Dworki Regionu Kutnowskiego.

Coroczna wyprawa Sekcji Turystycznej Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej. W 2019 odwiedziliśmy: Grochów, Miksztal, Łanięta – pałacyk, dworek i wspaniały, zadbany park gościł nas dłuższą chwilę obdarzając cieniem , zapachem łąk i stawów. Naturalna przyroda wprawiała w zawrót głowy. Jazda i spacery po łąkach polach, parkach mniej lub bardziej zadbanych działa jak balsam po hałasie miejskiego gwaru. Franciszków - spotkanie z dziećmi w Domu Opieki dostarczyły wielu wzruszeń. Mają pięknie ale nic nie zastąpi im miłości.

Images: WYPRAWA SLADAMI DWOROW 2.jpg

Osiny – to przykład jak można dbać o architekturę minionych lat, jak można zachwycić i zachować dla potomnych urokliwe zakątki naszej ziemi i związanej z nią przeszłości. Piękny jest również zespół pałacowo-folwarczny w Sierakówku odbudowany przez rodzinę profesora Grzegorza Pawlickiego. Dzieje tego miejsca, sięgające średniowiecza, wspaniale streścił pan Profesor Grzegorz Pawlicki - za co mu bardzo dziękujemy.

Images: WYPRAWA SLADAMI DWOROW 4.jpg

Urokliwych zakątków jest wiele w najbliższym otoczeniu wystarczy mieć tylko pasję jak pan Tomasz Dębowski, który zgłębia tajniki, a później przekazuje chętnym na wycieczkach krajoznawczych. Bardzo dziękujemy również uczestnikom bo dzięki waszym zainteresowaniom warto coś robić i organizować...

Images: WYPRAWA SLADAMI DWOROW 1.jpg

opracowanie i fotografie - Członek Zarządu TPZK Danuta Ujazdowska

 

· redakcja dnia czerwiec 10 2019 20:22:14 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 148 czytań · Drukuj

Copyright © 2009 - 2010 by Adam Brzęcki & Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej.

stat4u Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!