Nazwa użytkownika Hasło | Rejestracja | Zapomniane hasło

informacja dla członków TPZK

Images: ZAPROSZENIE NA WALNE 2019.jpg

· redakcja dnia maj 02 2019 15:04:58 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 160 czytań · Drukuj

to była już VI nostalgiczna podróż po Kutnie sprzed 40-tu i 50-ciu laty...

Dziś odbyliśmy VI nostalgiczną podróż autobusem Jelcz 043 #8081 czyli tzw. „Ogórkiem” zorganizowaną przez KDK w ramach Majówki z Bareją. Miałam przyjemność towarzyszyć Państwu w tej podróży reprezentując Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej i starałam się opowiedzieć Państwu kilka ciekawostek o Kutnie i mieszkańcach, o zabytkach, a także o tym jak mieszkańcy spędzali wakacje 40 lub 50 lat temu.

Images: NOSTALGICZNA PODROZ OGORKIEM 4.JPG

Biletami dysponował ratownik, a mieszkańcy Kutna mogli w siedmiu turach przejechać się po Kutnie słynnym autobusem. Jelcz 043 jest jednym z ostatnich wyprodukowanych “Ogórków”. Większość autobusów tego typu zniknęła z polskich dróg do połowy lat 90. Na swój renesans nie musiały długo czekać. Na początku kolejnej dekady zaczęła się trwająca nieprzerwanie do dziś “ogórkomania”.

W tę nostalgiczną podróż zawiózł nas Cezary Kondej z Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej w Warszawie. Klub powstał w 1981r. i od sześciu lat współpracuje z Kutnowskim Domem Kultury.

Images: NOSTALGICZNA PODROZ OGORKIEM 2.JPGPodstawowe informacje o Jelczu 043

Producent: Jelczańskie Zakłady Samochodowe
Model: 043
Rok produkcji: 1986
Silnik: Skoda 706
Pojemność silnika: 11,8 dm3
Moc silnika: 160 KM
Miejsca ogółem: 52

Przejechaliśmy ulicami miasta i oczywiście, ulicą Stanisława Barei, mieliśmy przystanek przy ul. Narutowicza, gdzie poznaliśmy historię basenu miejskiego w Kutnie, na którym odpoczywały w wakacje kolejne pokolenia Kutnian. Film można obejrzeć na facebooku TPZK  https://www.facebook.com/tpzkutno/

A po drodze oglądaliśmy relikty socjalizmu…

A jak była historia nadania imienia tej ulicy… Mieszkaniec Kutna, Przemysław Adamiak, zwrócił się do Rady Miasta w Kutnie, by nazwać nowo wybudowaną ulicę imieniem Stanisława Barei. Napisał do niego szczegółowe uzasadnienie. Radni przychylili się do prośby i Kutno uczciło Stanisława Bareję. Ten reżyser polskich komedii, od teraz ma tu swoją ulicę, znajdującą się między ulicami Narutowicza i Mickiewicza. Uroczystego otwarcia dokonał w 2012 roku Stanisław Tym (grał m.in. w „Misiu”), który na miejsce dotarł żółtą taksówką o numerze bocznym 1313 (ten sam numer miała taksówka, którą pamiętamy z serialu „Zmiennicy”).

– Był to ktoś naprawdę wyjątkowy, wybitny, nadzwyczajny i naprawdę tępiony przez ustrój komunistyczny. (…) To był okropny system i na jego temat Staszek zabierał głos w formie komedii filmowej – powiedział Stanisław Tym, przecinając symboliczną wstęgę, po czym wraz w orkiestrą i innymi osobami, dotarł do Parku Traugutta na piknik rodzinny „A po pracy jest zabawa”. I tak rozpoczęła się Majówka z Bareją… przygotowywana co roku przez Kutnowski Dom Kultury. Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej zostało zaproszone do tego projektu i już od 6 lat służymy mieszkańcom jako przewodnicy po Kutnie sprzed 40 lat…

Filmy które wyreżyserował Bareja (część z nich był też scenarzystą), to: Miś (1980), Poszukiwany, poszukiwana (1972), Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz? (1978), Nie ma róży bez ognia (1974), Brunet wieczorową porą (1976), Zmiennicy (1986), Alternatywy 4 (1983), Niespotykanie spokojny człowiek (1975), Małżeństwo z rozsądku (1966), Żona dla Australijczyka (1963), Mąż swojej żony (1960), Przygoda z piosenką (1968), Kapitan Sowa na tropie (1965), Dotknięcie nocy (1961).

Images: NOSTALGICZNA PODROZ OGORKIEM 5.JPG


Bożena Gajewska

· redakcja dnia maj 01 2019 20:42:16 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 174 czytań · Drukuj

znów połączyła nas pamięć

Images: DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 8.JPGTowarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej rozpoczęło realizację projektu „Na krawędzi pamięci…, rzecz o kutnowskich Żydach”, który jest współfinansowany przez Prezydenta Miasta Kutno dniem pamięci o kutnowskich Żydach. Patronat nad obchodami przyjęli Prezydent Miasta Kutno, Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich i Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi. Partnerami TPZK w projekcie są Muzeum Regionalne w Kutnie i Kutnowski Dom Kultury. Wszystkim dziękujemy!

Już po raz piąty, w dniu 26 kwietnia 2019 roku obchodziliśmy w naszym mieście Dzień pamięci o kutnowskich Żydach. Naszą powinnością jest wspominanie żydowskich mieszkańców Kutna i okolic…, są częścią naszej wspólnej lokalnej historii. Tworzyli ją przez kilkaset lat…

Przy tablicy upamiętniającej zagładę kutnowskich Żydów spotykamy się, by oddać hołd zamordowanym mieszkańcom Kutna i okolic. Kwietniowa data nie jest przypadkowa… Od marca 1942 roku rozpoczęła się likwidacja kutnowskiego getta i była prowadzona do lata 1942 roku.

W obchodach uczestniczyli: Przewodniczący Rady Miasta Kutno Mariusz Sikora, Przewodnicząca Rady Gminy Kutno Joanna Kajszczarek, Wiceprezydent Miasta Kutno Zbigniew Wdowiak, Wójt Gminy Kutno Justyna Jasińska, dr Michał Adamski Naczelnik wydziału Kultury, Promocji i Rozwoju Miasta w Urzędzie Miasta Kutno, Grzegorz Skrzynecki dyrektor Muzeum Regionalnego w Kutnie, delegacja z Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, Wiesław Aksman ze Związku Harcerstwa Polskiego, Sylwia Palmowska i Andrzej Zielonka  członkowie Kutnowskiej Rady Pamięci Narodowej, delegacje szkół Kutna i powiatu kutnowskiego Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Pniewie ze sztandarem, Liceum Ogólnokształcące Katolickiego stowarzyszenia Przyjaciół szkół Katolickich w Kutnie ze sztandarem, Zespołu Szkół nr 1 im. Stanisława Staszica ze sztandarem, Zespołu Szkół Nr 3 im. Władysława Grabskiego, członkowie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej oraz mieszkańcy Kutna. Dziękujemy kutnowskim mediom za ich obecność i relacjonowanie obchodów.

Images: DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 9.JPGGłówną ideą naszych obchodów jest uczczenie ofiar zagłady. Ale pamięć o tej tragedii ma też być przestrogą dla przyszłych pokoleń wobec odradzania się postaw antysemityzmu, wynikających z uprzedzeń i stereotypów. Mamy skłonność do odwracania głowy od tego, co nieprzyjemne - mówił Marek Edelman. - To, co się stało podczas wojny ze społecznością żydowską było i nawet dzisiaj jest trudne do zrozumienia. Trzeba próbować nawet te najtrudniejsze doświadczenia poddawać refleksji, by zrozumieć, co możemy zrobić, by się nie powtarzały.

Także tutaj, na Ziemi Kutnowskiej i w Kutnie, żydowscy mieszkańcy tej ziemi byli ofiarami Holokaustu. To tu, za murami Getta, w nieludzkich warunkach kutnowscy Żydzi byli więzieni przez dwa lata, a następnie wywiezieni na zagładę w niemieckim obozie zagłady Kulmhof. Zamordowano około siedmiu tysięcy Żydów - mieszkańców Kutna i okolic.

Po upływie ponad 70 lat od tragicznej historii Zagłady, młodsze i całkiem młode pokolenia mają coraz mniejszą wiedzę i małe zrozumienie tych odległych wydarzeń, temat wojny przestaje istnieć w rodzinnych rozmowach, odchodzi pokolenie świadków, zaciera się świadomość o Auschwitz-Birkenau, Dachau, Stutthof, czy o niedalekim Kulmhof.

Images: DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 5.JPGDr Karol Koszada w swoim przemówieniu stwierdził: Na obszarze państwa polskiego żyło wiele narodowości, różniących się od siebie zwyczajami, kulturą, jak również religią. Historycy za jeden z najważniejszych pozytywnych wyróżników Rzeczpospolitej, zgodnie uznają wielokulturowość. Różnorodność kulturowa stała się podstawą pokojowej koegzystencji, a tolerancja religijna powszechnie znaną cechą Rzeczpospolitej. Ówczesna Polska była krajem, gdzie za coś naturalnego i oczywistego, uważano możliwość osiedlania się przybyszów czy też uchodźców z różnych części Europy.

Społecznością, dla której otwartość państwa i społeczeństwa polskiego miała szczególne znaczenie, byli Żydzi, którzy na tereny nad Wisłą przybyli już w Średniowieczu.

To właśnie tutaj, w państwie polskim, społeczność żydowska zyskała konkretne uprawnienia, samorząd i samodzielność. Osadnicy żydowscy odgrywali istotną rolę w polskim życiu gospodarczym.

Images: DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 1.JPGW Kutnie, Żydzi swoimi działaniami spowodowali, że miasto zaczęło się rozwijać. To dzięki nim w naszym mieście powstały pierwsze zakłady przemysłowe, szkoły, szpital, rozpoczęły działalność banki. Miasto zaczęło być liczącym się miejscem w Polsce i poza jego granicami.

Znakomicie rozwijała się także kultura duchowa wyznawców judaizmu. Zgodnie z legendą Ziemia Polska, została wskazana żydowskim przybyszom przez Boga. Stąd też zapewne określenie Polski – Polin, co znaczy w języku hebrajskim tutaj spocznij”.

Żydzi stali się mieszkańcami Ziemi Kutnowskiej w drugiej połowie XV wieku. Kutno, jak wiele polskich miast, funkcjonowało przez kilkaset lat, jako miejsce pokojowego współżycia wielonarodowej społeczności – Polaków, Żydów, Rosjan i Niemców. Na ogół były to lata poprawnej współpracy, ale zdarzały się okresy mniej korzystne, szczególnie w latach trzydziestych ubiegłego wieku, kiedy na społeczeństwa europejskie miał duży wpływ, powstały we Włoszech, a potem rozbudowany w Niemczech, faszyzm, który w dalszej konsekwencji zaczął zagrażać cywilizacji ogólnoświatowej.

To wspólne, zgodne, kilkuwiekowe bytowanie, zostało przerwane agresją hitlerowskich Niemiec na Polskę w 1939 roku i zagładą przez Niemców kutnowskich Żydów, na terenie getta Konstancja, a po jego likwidacji w obozie Kulmhof (Chełmno nad Nerem).

W czasie II wojny światowej, po włączeniu Kutna w granice III Rzeszy, na Ziemi Kutnowskiej nastała „Noc”, która trwała ponad pięć lat. Wielu Polaków, którzy nie zostali wysiedleni do Generalnej Guberni, starało się pomóc swoim dawnym sąsiadom Żydom. Jednak naziści konsekwentnie realizowali swój plan eksterminacji Żydów. Działali tak skutecznie, że z liczącej około siedmiu tysięcy społeczności żydowskiej miasta, II wojnę światową przeżyło jedynie kilkadziesiąt osób, a i oni, po zakończeniu II wojny światowej, w większości opuścili miasto. W Kutnie nie ma dziś Żydów. Dr Janusz Pawlak, zajmujący się badaniem historii kutnowskich Żydów, w jednym ze swoich artykułów napisał:…W 1946 roku na kutnowskim kirkucie, w symbolicznym grobie złożono prochy sześciu tysięcy kutnowskich Żydów, zamordowanych w hitlerowskim obozie zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem. Na miejscu pochówku postawiono pomnik mający upamiętnić martyrologię narodu żydowskiego. Został on jednak szybko zniszczony przez wandali, o poglądach antysemickich, których tożsamości nigdy nie wykryto.

Images: DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 4.JPG

W ten sposób dobiegła końca historia ponad pięćsetletnich dziejów Żydów w Kutnie. Kilkaset lat wspólnej polsko-żydowskiej historii w Kutnie zostało ostatecznie zamknięte… Historia Żydów w Polsce to część naszej narodowej tożsamości… Dotyczy to również Kutna, które bez Żydów nie byłoby tym samym miastem, które możemy dziś oglądać...

Nigdy więcej nie stać bezradnie wobec zła, tak apelował do wszystkich ludzi Władysław Bartoszewski. To trudne zadanie, czasami wręcz niewykonalne, ale należy dążyć do spełnienia tego apelu.

Na koniec przemówienia dr Karol Koszada zachęcił wszystkich, a szczególnie młodzież, mówiąc: pamiętajcie o historii naszego miasta, miasta z którym powinniśmy się wszyscy identyfikować, pamiętajmy również o kutnowskich Żydach.

Images: DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 2.JPGWiceprezydent Miasta Kutno Zbigniew Wdowiak w kilku słowach przypomniał o społeczności żydowskiej i jej ważnych dla naszego miasta przedstawicielach jak Szalom Asz. Podkreślił też, że społeczność żydowska wniosła wiele w rozwój zarówno kulturalny jak i ekonomiczny Kutna. Zwrócił uwagę na fakt, że największe straty w ludziach w czasie II wojny światowej poniosło Kutno poprzez zamordowanie około siedmiu tysięcy Żydów.

Bożena Gajewska przypomniała, że niemiecka polityka ludobójstwa, zaplanowana na chłodno, zakładała zabijanie ludzi na tak masową skalę, że nie było już mowy o poszczególnych ludziach, niemieccy naziści operowali tylko liczbami. Tak działo się także w naszym mieście. Tutaj więziono około 7000 Żydów, których następnie zamordowano. Stwierdziła: byli to zwykli ludzie, mieszkańcy naszego miasta, moi, nasi sąsiedzi, tutaj w Kutnie...., Tylko ja, my, nie żyliśmy w tamtych strasznych czasach. Nie znaliśmy ich z widzenia, z imienia i z nazwiska… Dziś nie możemy nawet przejść obok ich grobów, bo ich po prostu nie ma. Około siedmiu tysięcy mieszkańców naszego miasta nie ma swoich grobów, zostali okrutnie zamordowani – zagazowani spalinami z ciężarówek, w których ich wożono dotąd, aż umarli. A ich ciała spalono. Wszystko to działo się całkiem blisko, niecałe 60 kilometrów od Kutna, niedaleko Koła, w obozie Kulmhof w Chełmnie nad Nerem. W Kutnie nie ma także nagrobków ich przodków, bo prawie wszystkie zostały zniszczone przez nazistów. A przecież minęło już tyle lat, jest cmentarz, i są macewy (choć potłuczone i niekompletne) które czekają, byśmy my wreszcie zadecydowali o ich powrocie na miejsce, skąd je zabrano.

Images: DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 12.JPGDziś ludziom wydaje się, że Holocaust rozgrywał się gdzieś daleko, w obozach koncentracyjnych. A przecież Zagłada działa się też w naszych miasteczkach, na ulicach, po których chodzimy.

W kutnowskim getcie przebywały całe rodziny żydowskie, niektóre miały po kilkoro dzieci. Byli zwykłymi ludźmi, chcieli żyć, uczyć się, pracować, kochać. Rodziny walczyły o przeżycie, wyprzedawały się ze wszystkiego, by zapewnić dzieciom jedzenie i lekarstwa.

Dzieci uwięzione w tak strasznych warunkach prawie natychmiast utraciły swoje dzieciństwo, musiały stać się dorosłe. Prawie dwa lata spędziły w getcie. Te najmniejsze nie znały innego życia, te większe nie mogły pojąć, dlaczego spotkał je tak okrutny los… Dla swoich dzieci Żydzi zaczęli budować w getcie szkołę i sierociniec. Szkołę wybudowano, ale nie została ona wykorzystana w tym celu, w jakim ją zbudowano. Jesienią wybuchła straszna epidemia tyfusu plamistego, budynek zajęto dla chorych, gdyż prowizoryczny szpital już nie wystarczał. Getto zamknięto, nikogo nie wpuszczano, ani nie wypuszczano.

Dziś każdemu, kto nosi w sobie wrażliwość i choć trochę empatii, przychodzi do głowy pytanie: DLACZEGO?

Dlaczego znęcano się i mordowano dzieci na skalę tak wielką, że trudno ją porównać z czymkolwiek w historii ludzkości.

Images: DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 3.JPGW 2018 roku ukazała się książka „Dziecięcy płacz. Holocaust dzieci żydowskich i polskich w latach 1939-1945” Richarda C. Lukasa. Jest ona jakby testamentem po wszystkich dziecięcych ofiarach Holocaustu. Warto do niej zajrzeć.

W dniu dzisiejszej rocznicy chcieliśmy pochylić się nie nad liczbą więzionych tu ludzi, a następnie zamordowanych, ale nad konkretnymi osobami. Ale ten mur, obok którego stoimy, nie pomieściłby wszystkich imion i nazwisk samych tylko dzieci, które przeżywały gehennę przez prawie siedemset dni i nocy, a w końcu zostały zamordowane.

Dzięki uprzejmości Żydowskiego Instytutu Historycznego imienia Emanuela Ringelbluma w Warszawie dziś znamy z imienia i nazwiska prawie 7000 Żydów uwięzionych w kutnowskim getcie. Naszym zamiarem było przygotować i odczytać listę dzieci uwięzionych w getcie podczas dzisiejszych obchodów. Po dokonanej analizie dokumentów okazało się, że dzieci poniżej 12 roku życia było za murami kutnowskiego getta więzionych ponad 1100. Tych powyżej 12 roku życia też był ogromie dużo. I przyznam się Państwu, że te liczby, choć są to tylko liczby sprawiły na mnie osobiście niezatarte wrażenie. Odczytanie listy samych tylko imion dzieci trwałoby i trwało… Wspomnę tylko kilkadziesiąt imion i wiek dzieci: Simcha 11, Sala 2, Rachel 7, Riwka 4, Icek 10, Taube 6 , Mojsze 11, Chana 11, Chaim 6, Matys 4, Ruta 5, Estera 6, Matys 6, Berek 10, Rosa 9, Masza 6, Motel 4 , Rysia 2,Uszer 4, Miriam 8, Judyta 2, Hela 5, Dawid 2, Hersz 6, Itka 1, Pelka 5, Jonas 1, Izrael 7, Moniek 4, Basia 11, Hanna 8, Michał 3, Bianka 5, Aleksander 4, Mietek 8, Debora 5, Josef 6, Perla 9, Luzer 4, Gołda 10, Hinde 2, Estera 6, Cywia 4, Rafał 10, Ewa 5, Dawid 2, Dorota 3, Abram 3, Lili 5, Jechuda 9, Szymon 6, Iska 11, Rojza 3, Stenia 6, Gerson 3, Mariom 10, Dwojra 3, Elza 4, Roma 7, Dan 11, Rózia 4, Henoch 8, Klara 5, Frania 9, Szyme 6, Naftali 4, Ludwik 10, Masza 9, Motek 3. Właśnie dlatego nie możemy zapomnieć o tym, co się stało. Właśnie dlatego tu jesteśmy i upominamy się o ich pamięć.

Images: DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 10.JPG


Tradycyjnie już obchodom Dnia Pamięci o kutnowskich Żydach towarzyszy symbol – żonkil pamięci. Związany jest on z postacią Marka Edelmana, jednego z przywódców powstania w getcie. Przez wiele lat składał on pod pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie bukiet żółtych kwiatów, często były to żonkile. Dlatego także my, mieszkańcy Kutna kładziemy pod tablicą poświęconą pamięci kutnowskich Żydów bukiet żonkili… , symbol naszej pamięci.

Dlatego też każdy z nas, uczestniczący w obchodach, ma przypięty do ubrania żonkil. Nasze stowarzyszenie włączyło się w akcję Żonkile prowadzoną co roku przez Muzeum Historii Żydów Polskich Polin.

Images: DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 6.JPGJeden ze świadków w swojej relacji pisał:

O założeniu Gheta w Konstancji krążyły pogłoski, ale nikt nie był w stanie uwierzyć, że w starej nieczynnej fabryce i 5 budynkach umieszczą 7 tysięcy ludzi, to było nie do pomyślenia. Ale straszny burmistrz Schuerman przekonał wszystkich o tej okropnej prawdzie w ciągu kilku godzin. W niedzielę dnia 16 czerwca 1940 roku otrzymali Żydzi rozkaz natychmiastowego opuszczenia swoich mieszkań i przeniesienia się na Konstancję. Dzień ten, uważam, pióro najzdolniejszego poety i pisarza nie zdołałoby opisać. Niezapomniany dzień. Przygnębienie, opuszczone twarze, ciągnący w asyście Gestapo i innych bandytów tłum ludzi, którym nie szczędzono bicia, wlokące się z resztkami żydowskiego dobytku wozy, krzyki dzieci, szlochanie i bezradne załamywanie rąk kobiet, tłumoki i plecaki różnego rodzaju niesione na plecach, tam garnek, tu połamane krzesło, łóżko czy inny grat, ryk zbirów szwabskich, to wszystko robiło tak okropne wrażenie, że człowiekowi, który tego nie widział, choćby miał najbujniejszą wyobraźnię, nie jest w stanie to utworzyć w pamięci.

Jakże smutny widok przedstawiała Konstancja pierwszego wieczoru. Najsilniejsi płakali, 95% było bez dachu nad głową. Głodne po tym tragicznym dniu dzieci usypiały na leżących tłumokach pościeli pod gołym niebem, przy nich w różnych pozach, jedne klęczały, drugie leżały, matki szeptały słowa modlitwy, czy bólu lub patrzyły bezradnie na mężczyzn.

Bożena Gajewska

Images: DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 7.JPG

· redakcja dnia kwiecień 26 2019 21:05:50 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 188 czytań · Drukuj

czekamy na Was pod murami getta

Historia Żydów w Polsce to część naszej narodowej tożsamości. Dotyczy to również Kutna, które bez zamieszkujących tu przez pół tysiąca lat Żydów, nie byłoby tym samym miastem, którym jest dziś…

Zwracamy się do Was, Mieszkańcy Kutna!

Przyjdźcie pod getto, by przez chwilę posłuchać o tych, którzy współtworzyli Kutna, byli naszymi sąsiadami przez pięćset lat.

To ważne, by  pamiętać o mieszkańcach naszego miasta, którzy  zostali zamordowani.

Warto jest posłuchać historii  ostatnich lat życia prawie 8000 kutnowskich Żydów.

Images: PLAKAT DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 1.jpg

· redakcja dnia kwiecień 24 2019 20:36:09 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 194 czytań · Drukuj

Jan Nowak Jeziorański z tajną misją w Kutnie

W związku z ogólnospołeczną dyskusją w Kutnie na temat Jana Nowaka Jeziorańskiego poniżej prezentujemy fragment artykułu Urszuli Weber-Król (Stowarzyszenie „Blisko dziecka” Żychlin) i Henryka Lesiaka (TPZK Kutno) pt. „Jan Nowak Jeziorański z tajną misją w Kutnie”. Artykuł ukazał się w 2016 roku w XX tomie Kutnowskich Zeszytów Regionalnych.

Zachęcamy do sięgnięcia po rocznik i przeczytania całego artykułu…

W życiorysie i losach Jana Nowaka, opisanych w książce „Kurier z Warszawy”, znajdujemy wspomnienia łączące się z miastem Kutno, który był najsłynniejszym kurierem Akcji „N”. Akcja ta polegała na fabrykowaniu przez polskie podziemie, fałszywych niemieckich pism i ulotek. Celem było obniżanie morale żołnierzy niemieckich. Druki miały za zadanie siać wśród hitlerowskich szeregów zwątpienie, bunt, niewiarę w potęgę Niemiec. Rzesza i front wschodni stanowiły dla „Akcji N” najważniejsze cele: działanie psychologiczne na armię i ludność niemiecką. Zaznaczyć trzeba, że człowiekiem, który pierwszy wpadł na pomysł uruchomienia propagandy antyniemieckiej był generał Stefan Rowecki.

Z tą akcją wiąże się tajna misja Jana Jeziorańskiego w Kutnie. W początkach czerwca 1942 roku podjął się zadania zorganizowania regularnego przerzutu bibuły „N” na ziemie przyłączone do Rzeszy i zbudowania tam sieci kolportażu. Pod fałszywą tożsamością przyjaciela z czasów dzieciństwa Jana Kwiatkowskiego, po raz pierwszy jako kurier udał się do Kutna. Przebrany w mundur kolejarza Ostbahnu, zaopatrzony w legitymację pracownika warsztatów kolejowych na Bródnie wyruszył z Warszawy.

„…Żbik” wsadził mnie do pociągu jadącego do Kutna, pierwszej stacji po drugiej stronie granicy Generalnej Guberni. Miałem tam zatrzymać się na noc u córki miejscowego kolejarza, Reginy Celmer i wyruszyć do Poznania następnego dnia. Kutno, jako stacja graniczna, miała dla nas na przyszłość szczególne znaczenie. Chodziło o założenie u Celmerówny punktu zaczepienia i meliny…”.

Pociąg był przepełniony szmuglerami żywności. Panował niesamowity ścisk i zaduch, mimo otwartych okien. W Jackowicach wszyscy pasażerowie z walizami i plecakami wysiedli. Jan pozostał jedynym pasażerem pociągu.

„…Za kilkanaście minut sam jeden stanę po raz pierwszy w obliczu niemieckich Grenzschutzów z fałszywymi dokumentami w ręku i torbą, na której dnie schowany był najbardziej kompromitujący materiał – bibuła „enowa”. (…) Zapadał już zmierzch. Jechałem w pierwszym wagonie za lokomotywą i nagle wydało mi się, że spod kół wyskakują i staczają się z nasypu jakieś duże, nieforemne bryły. (…). To maszynista albo jego pomocnik zrzucali z węglarki bryły węgla, a ktoś je tam później zbierał. Cóż, każdy musi żyć, strawę przyrządzić i chałupę w zimie ogrzać, a Niemcy dają polskiej ludności bardzo mały przydział opału…”.

Pierwsze chwile w Kutnie były mocno denerwujące.

„…Było już ciemno, gdy pociąg zatrzymał się na stacji. Wysiadłem sam jeden. Na drugim końcu peronu był drewniany barak i wyjście oświetlone mocnym reflektorem. Stał przy nim rozkraczony gestapowiec, obok niego podoficer Grenzschutzu. Rozkazującym ruchem ręki przywołał mnie do siebie. Moje kroki rozlegały się głośno na pustym peronie. Wtórowały im mocne uderzenia serca.(…) Gestapowiec obejrzał w milczeniu legitymację, później przepustkę i Urlaubschein. Jednym rzutem oka porównał mnie z fotografią, bez słowa oddał dokumenty i tym samym rozkazującym ruchem kazał iść dalej…”.

Fałszywy Jan Kwiatkowski skierował się do domu rodziny Celmerów. Mieszkali bardzo blisko dworca kolejowego, przy ulicy Kochanowskiego 12.

Relacja Jana z pobytu u Celmerów uświadamia zagrożenia jakie niosła konspiracja w Rzeszy: „…Stary był na służbie. Po wymianie haseł z dziewczyną od razu poczuliśmy się tak, jakbyśmy znali się od lat. Już po pierwszych słowach zrozumiałem, że po przekroczeniu granicy Reichu znalazłem się na innej planecie. Tam w Warszawie i w Generalnej Guberni gubiliśmy się w tłumie, żyliśmy we własnym świecie, do którego okupant nie miał dostępu. Tu każdy stykał się z nim na co dzień i żył w stanie bezpośredniego zagrożenia. Już w tym domku kolejarza wyczuwało się atmosferę terroru. Celmerównie usta się nie zamykały. Opowiadała o wysiedleniach, aresztowaniach i egzekucjach. W małym mieście, gdzie wszyscy znali się od dziecka, dotykały one ludzi daleko bardziej bezpośrednio niż nas tam, w Warszawie. Ot, na przykład, kilka dni temu przyłapano dwóch młodych kolejarzy na kradzieży żywności z pociągu towarowego. Wymawiała ich imiona zdrobniale, pewno chodziła z nimi do szkoły albo na zarobek.

Cóż, że kradli – mówiła – każdy musi żyć. A tu zaraz szkopy wywiesili plakaty, że w środę będą ich wieszać. Wyleciałam na ulicę. Widziałam, jak ich wieźli, ręce mieli związane do tyłu. Tak się patrzyli, jakby już nie widzieli, co się dookoła dzieje. Pobiegłam na plac, już było po nich, już wisieli.

Na wysłuchiwaniu tych ponurych opowiadań zeszło pół nocy. Rano zostawiłem Reginie drobiazgowe instrukcje na przyszłość, umówiłem hasła i ruszyłem do Poznania…”.

W żadnym z historycznych lokalnych źródeł tego spotkania nie zanotowano. Nie ma ich nazwiska we wspomnieniach wojennych kutnowskich kolejarzy.

Losy Celmerów i garść informacji o Reginie Celmer poznajemy dzięki wzmiance w „Powiatowym Życiu Kutna". Rodzice Reginy, Stanisław Celmer i jego żona Michalina z Zarów, przybyli do Kutna z Łodzi - w 1918 roku, kiedy Polska odzyskała niepodległość. W tym czasie węzeł kolejowy w Kutnie był intensywnie rozbudowywany i chętnie zatrudniano ludzi z doświadczeniem w pracy na kolei. Stanisław  Celmer (1887-1969) został kutnowskim kolejarzem, pracował w nastawni. Dwadzieścia lat później, w okresie okupacji niemieckiej, wykazał się niezwykłym bohaterstwem. Z narażeniem życia niósł pomoc polskiemu podziemiu w przekraczaniu granicy między Generalną Gubernią a Rzeszą. W działania konspiracyjne zaangażowała się również jego córka.

Gdy Regina Celmer poznała Jana Jeziorańskiego była młodą, dwudziestoletnią dziewczyną, która działała w konspiracji. Zamieszkanie blisko dworca sprzyjało tajnym kontaktom. Ponoć wszelkie tajemne dokumenty trzymano w specjalnym schowku kaflowym, okrytym blachą, niedaleko przy kominie. Dziś wiemy o tym dzięki panu Andrzejowi Olewnikowi, który podzielił się fragmentem relacji pana Jerzego Szurzeca z września 1991 roku:

„... Niedaleko dworca mieszkał Celmer, kolejarz. W wojnę pomagał komu mógł, chociaż sami nie mieli lekko. Byłem raz po wojnie w jego starym mieszkaniu.(...) O, grali Niemcom na nosie!  W tym domu mieli starą skrytkę w ścianie przy piecu. Taka nieduża. (...) Niby tajna a wszyscy tam o niej wiedzieli. Otwierało się ją przesuwając zapadkę pomiędzy kaflami w podstawie pieca. Nikt by nie znalazł...”.

Już po wojnie, przeprowadziła się na ulicę Zamenhofa 2. Kilka lat przed śmiercią kutnowskiej konspiratorki, tuż po wydaniu w Polsce książki „Kurier z Warszawy”, jednemu z dziennikarzy „Powiatowego Życia Kutna” udało się z nią skontaktować.

„…Niestety, w potoku podobnych epizodów, ten zatarł się jej w pamięci. Zresztą jak dodała, nikt wtedy się nie przedstawiał swoim imieniem i nazwiskiem…”.

Regina Kuleczka z domu Celmer zmarła w 1997 roku w Kutnie. Pochowana jest w grobie rodzinnym Celmerów wraz z rodzicami i mężem Janem.

Bożena Gajewska

· redakcja dnia kwiecień 24 2019 20:24:48 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 188 czytań · Drukuj

wspomnienia z przedwojennego Kutna

 


Zdzisław Macher w artykule Moja droga do szkoły, czyli wspomnienia i obrazki z Kutna sprzed osiemdziesięciu lat” zamieszczonym w “Kutnowskich Zeszytach Regionalnych” (t. XV, TPZK, Kutno 2011, s. 207-222) tak opisuje przedwojenne Kutno (przytaczamy fragment):


Idąc do szkoły szedłem zazwyczaj ulicą Królewską. Ulica ta, wraz z równoległymi: Senatorską (dziś Barlickiego), Zamenhofa i Podrzeczną, była zamieszkana głównie przez ludność żydowską. Chodniki zapełniały egzotyczne postacie. Przeważali mężczyźni brodaci, z pejsami, w długich czarnych płaszczach i okrągłych czapkach z małym daszkiem. Na progach domów wysiadywały stare Żydówki, które miały na głowach peruki. Prawie wszystkie sklepy na ulicy Królewskiej były żydowskie.


Wyróżniała się drogeria pana Lewina, pachnąca z daleka dobrym mydłem  i perfumami. Pan Lewin, nieortodoksyjny i postępowy Żyd, został przez hitlerowców zastrzelony w roku 1941, a jego dwudziestoletnia córka, nadzwyczaj piękna dziewczyna, zginęła w getcie.


Na rogu Królewskiej i małej uliczki, która nie miała nazwy (dziś ulica Pereca), miał aptekę „Pod orłem” magister Starnawski.


Jedyny sklep, jak się wówczas mówiło „chrześcijański” pana Kamińskiego, znajdował się w połowie ulicy Królewskiej. Kupowało się w nim doskonałe wędliny, najczęściej tak zwane „rozmaitości”, czyli po kilka plasterków różnorakich kiełbas.


Kilka domów dalej, nad okazałymi drzwiami widniał szyld „Kupiec zbożowy Falc”. Syn pana Falca, bardzo postępowego Żyda, był moim, o rok starszym kolegą szkolnym. Samuel, zwany przez nas Samkiem, już jako uczeń gimnazjum latał szybowcem, a na początku wojny przedostał się do Wielkiej Brytanii i został pilotem jednego z polskich dywizjonów bombowych. Wiele razy brał udział w nalotach na III Rzeszę, a w roku 1944, w czasie Powstania Warszawskiego, dwukrotnie, jako drugi pilot Lancastera, był nad Warszawą ze zrzutami broni i amunicji. W czasie drugiego nalotu, jeden z silników samolotu został uszkodzony przez artylerie przeciwlotniczą. W drodze powrotnej z trudem przelecieli nad Karpatami. Nad Balatonem atak myśliwca spowodował uszkodzenie drugiego silnika. Załoga bombowca musiała nad Chorwacją opuścić samolot skacząc na spadochronach.


W Wielkiej Brytanii koledzy lotnicy doradzili Samkowi, aby zmienił imię Samuel na Stefan, dzięki temu ocalał. Wydany przez chorwackich „ustaszów” trafił do niewoli niemieckiej jako polski pilot służący w RAF, gdzie szczęśliwie doczekał końca wojny.


Po wojnie Samek zamieszkał w Izraelu. Zmienił nazwisko na Laron, mieszkał w Tel Awiwie i służył w izraelskim lotnictwie wojskowym, biorąc udział w wojnach z Arabami. Przed dziesięciu laty był w Polsce. Za pomoc warszawskim powstańcom, został odznaczony Warszawskim Krzyżem Powstańczym.


Zmarł przed kilkoma laty. Wspominam go obszerniej, aby nie zaginęła pamięć  o Żydach, którzy byli patriotami oraz dobrymi i lojalnymi obywatelami swojej ojczyzny – Polski.


Ulica Królewska, jak i obecnie, dochodziła do kościoła pod wezwaniem świętego Wawrzyńca. Plac przed kościołem, czyli Stary Rynek (obecnie Plac Wolności), łagodnym stokiem zniżał się ku ulicy Zamenhofa. Nad placem górował kościół wybudowany w końcu XIX wieku, dzieło znanego architekta, który projektował także kościół Najświętszej Marii Panny w Łodzi przy ulicy Zgierskiej.


Oczywiście, jak wszystkie ulice w Kutnie, Stary Rynek wybrukowany był „kocimi łbami”. Na tym placu, w święta narodowe zbierały się do defilady oddziały wojskowe oraz członkowie różnych organizacji.


Ulica Kościuszki, od kościoła do ulicy Senatorskiej była zabudowana. Po prawej stronie ulicy, sklep „kolonialny” miał pan Ernest. Jego syn Jurek, a mój szkolny kolega, po wojnie skończył studia medyczne i został znanym laryngologiem. W tym samym ciągu domów, przed ulicą Oporowską miała siedzibę powszechna szkoła żydowska z wykładowym językiem jidysz. Dalej rozciągały się ogrody i pola.


W połowie długości ulicy Kościuszki stał zabytkowy dwór państwa Szymańskich, którzy później zmienili nazwisko na Szomańscy, a naprzeciwko, w latach dwudziestych XX w. wybudowano duży dom mieszkalny, stojący do dziś, dla oficerów 37 pułku piechoty i ich rodzin.


Kilkadziesiąt metrów dalej już była moja szkoła – Gimnazjum i Liceum imienia generała Henryka Dąbrowskiego. Wyróżniała się ona wówczas wysokim poziomem nauczania. W rankingach państwowych szkół średnich zajmowała w Polsce poczesne miejsce. Wielu jej wychowanków zrobiło karierę w dziedzinie nauki i polityki w kraju, jak i poza granicami Polski, zajmując często wysokie i odpowiedzialne stanowiska.


Zapraszamy do lektury całego artykułu!

 

Bożena Gajewska


· redakcja dnia kwiecień 23 2019 22:46:34 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 189 czytań · Drukuj

byli naszymi sąsiadami...

Images: PLAKAT DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH 2019 1.jpg


 


Kutno i region kutnowski już od XV wieku stał się miejscem do życia Żydów, którzy się tu osiedlali. Przez 500 lat mieszkańcy Kutna: wyznania mojżeszowego i chrześcijanie tworzyli wspólnie historię naszej „Małej Ojczyzny”. Pierwszy dokument rejestrujący obecność Żydów w Kutnie pochodzi z 1513 r. Jest to pismo Zygmunta Starego wymieniające kupców żydowskich Salomona, Lewka i Moszka; w zasadzie „list żelazny”, w którym król zapewnia im roczną prolongatę na spłatę długu. Wymienione jest w niej także osiedle żydowskie – osada o nazwie Żydowo. Identyfikuje się ją ze znajdującym się obecnie we wschodniej części miasta Józefowem.. W 1800 r. w Kutnie żyło 1376 Żydów – co stanowiło 70,2% wszystkich mieszkańców. Na wiek XIX przypada okres burzliwego rozwoju społeczności kutnowskich Żydów. W ciągu tego stulecia liczebność Żydów w Kutnie uległa zwielokrotnieniu - w 1908 r. jest 8978 żydowskich mieszkańców miasta. Na przełomie XVIII i XIX w. Kutno było ważnym ośrodkiem studiowania Tory. W kutnowskich jesziwach studiowały takie znakomitości, jak Nachum Sokołow i Szalom Asz.


W 1802 r. Jan Zygmunt Ringsleben założył w Kutnie pierwszą aptekę. W mieście funkcjonowali także Hermann Geist – księgarz i Alfred Rotapfel – fotograf. Niewątpliwie potentatem przemysłowym na dużą skalę był właściciel składu drewna Izaak Holcman. W południowej pierzei Starego Rynku mieszkali Nosalowie – rytualni rzezacy. Powstała fabryka tabaki, należąca do Salomona Leyzera Brulla i Dawida Prina. Wkrótce także powstały młyny wodne i parowe E. Szyszlera, A. Moszkowicza, A. Rubinszlichta. Na przełomie XIX i XX w. w mieście funkcjonowały m. in. mydlarnia Izraela Przedeckiego, domy bankowe Jakowa Bromberga i Władysława Hirszberga, dom handlowy Jakóba Opatowskiego, manufaktury Josefa Raabe, księgarnia i drukarnia Hermana Geista, młyn Dawida Kalmana i wiele innych.


Kutno przed II wojną światową liczyło 26 tysięcy mieszkańców, z czego około 8 tysięcy stanowiła ludność żydowska. Tak, jak chrześcijanie, społeczność żydowska pod względem zamożności była bardzo zróżnicowana. Obok fabrykantów, przedsiębiorców, kamieniczników nie brakowało biedoty. Ludność żydowska w swej większości składała się ze stanu kupieckiego i to przeważnie drobne kupiectwo – dalej duży odłam stanowiło drobne rzemiosło, przeważnie stolarze, krawcy i szewcy. Było kilkunastu młynarzy, pracujących w młynach dzierżawionych. W latach 30. XX wieku funkcjonowały: fabryka cykorii Abrama Kibla (przekształcona po wojnie w zakłady farmaceutyczne „Polfa” przy ul. Sienkiewicza) oraz fabryka Fiszera Gidalewicza przy obecnej ul. Kochanowskiego. Działały olejarnie Jareckiego i Moszkowicza, a także browar Natana Weinstaina i Turbowicza przy ul. Mickiewicza. Lodownia Weinsteina znajdowała się w dzisiejszym Parku im. Romualda Traugutta.


Powoli rozwijał się nowoczesny przemysł. Do większych zakładów tego okresu należała m.in. „Rektyfikacja” Maurycego i Władysława Rotsztajnów, który po rozbudowie w latach trzydziestych produkowała także poszukiwane produkty chemiczne, działając pod nazwą „Zakłady Chemiczne Kutno”. Do znanych przemysłowców kutnowskich okresu międzywojennego należeli: Jakub Goldstein – właściciel składu drewna; Chana Erdberg, do której należało wiele nieruchomości w mieście; Szymon Geist – właściciel drukarni i sklepu; Symcha Żelechowski – właściciel młyna; Icek Dolman – właściciel wytwórni budowy gotowych elementów drewnianych; W. Hirszberg – bankier oraz Windheim Blumenson – właściciel hotelu.

Wszystko to przekreśliła wojna rozpętana przez hitlerowskie Niemcy w 1939 roku …

Po wkroczeniu do Kutna wojsk niemieckich, we wrześniu 1939 roku rozpoczął się terror. Ludność żydowską uwięziono w getcie, utworzonym w czerwcu 1940 roku, na terenie dawnej cukrowni „Konstancja” przy ul. Mickiewicza. W getcie panowały nieludzkie warunki, dodatkowo szerzyły się choroby zakaźne. Stąd wywieziono wszystkich do obozu niemieckiego Kulmhof w Chełmnie nad Nerem, gdzie zostali zamordowani. W ten tragiczny sposób zakończyły się losy kutnowskiej społeczności żydowskiej. Uległ zniszczeniu wielowiekowy dorobek kulturalny, żydowska dzielnica mieszkalna, cmentarz i synagoga z końca XVIII wieku. To co ocalało uległo rozproszeniu. Tylko nieliczni pochodzący stąd Żydzi przeżyli wojnę, a ocaleni, którzy powrócili do miasta, także wkrótce je opuścili.

Historia Żydów w Polsce to część naszej narodowej tożsamości. Dotyczy to również Kutna, które bez zamieszkujących tu przez pół tysiąca lat Żydów, nie byłoby tym samym miastem, którym jest dziś…


TPZK rozpoczyna realizację zadania publicznego wspartego finansowo przez Prezydenta Miasta Kutno pn. „Na krawędzi pamięci …, rzecz o kutnowskich Żydach”. Jest to projekt edukacyjny skierowany do mieszkańców naszego miasta i polega na zorganizowaniu przez TPZK dla mieszkańców Kutna cyklu wydarzeń związanych z pielęgnacją pamięci o ponad 7ooo kutnowskich Żydach, którzy współtworzyli nasze miasto przez kilkaset lat i zostali zamordowani w 1942 roku przez nazistowskich Niemców takich jak:organizacja  obchodów Dnia pamięci o kutnowskich Żydach w dniu 26 kwietnia 2019 roku pod murami getta (nagłośnienie wykona nieodpłatnie na podstawie umowy o współpracy Kutnowski Dom Kultury) oraz innych wydarzeń przypominających o żydowskich mieszkańcach Kutna i kulturze żydowskiej, takich jak: sprzątanie cmentarza żydowskiego przez młodzież kutnowską, prezentację wystawy plenerowej pt. „ Początek końca. Tragedia kutnowskich Żydów” na Placu Piłsudskiego (wystawa przygotowana nieodpłatnie przez Muzeum Regionalne w Kutnie – umowa o współpracy), zwiedzanie przez młodzież z kutnowskich szkół Muzeum byłego niemieckiego Obozu Zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem (oprowadzać będzie przewodnik z Muzeum), udział w Mszy Ekumenicznej w Muzeum byłego niemieckiego Obozu Zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem oraz złożenie kwiatów w miejscu zagłady kutnowskich Żydów, kwerenda w Żydowskim Instytucie Historycznym im. Emmanuela Ringelbluma w celu próby pozyskania nie znanych jeszcze w naszym mieście informacji na temat historii i zagłady kutnowskich Żydów, ponowne zamocowanie tablic z informacją o poszanowaniu nekropolii (wykonanych w ramach projektu „Tu mieszkam, tu zmieniam”) na granicy cmentarza żydowskiego od strony północno-zachodniej (wyrwanych przez nieznanych sprawców), poprowadzenie spaceru śladami żydowskimi po Kutnie dla chętnych, zwiedzanie Muzeum Żydów Mazowieckich w Płocku, lekcja edukacyjna, spacer śladami Żydów mazowieckich z przewodnikiem oraz wysłuchanie koncertu. zakup książek nt. historii i zagłady Żydów do biblioteczki regionalnej TPZK.

Mamy nadzieję, że podjęte przez nas działania będą kształtować postawy tolerancji mieszkańców Kutna, w szczególności tych młodego pokolenia, którzy powinni uczyć się empatii. Zdajemy sobie sprawę, że trudno jest nadrobić 50 lat zaległości, kiedy często, w każdym środowisku, przypominane są fałszywe stereotypy Żydów i Polaków, kiedy nie brak też prowokacji mających na celu ożywianie czy tworzenie konfliktów. Liczymy, że nasze działania podjęte w roku 2015 i kontynuowane corocznie sprawiły, że dziś łatwiej jest mówić w Kutnie o naszej wspólnej historii – Polaków i Żydów.

Bożena Gajewska


 

· redakcja dnia kwiecień 22 2019 20:00:33 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 192 czytań · Drukuj

zwyczaje wielkanocne sprzed lat...

Images: ZWYCZAJE WIELKANOCNE 1933 KRONIKA KUTNOWSKA 1.jpg

Images: ZWYCZAJE WIELKANOCNE 1933 KRONIKA KUTNOWSKA 2.jpg

 

Tak opisywała w 1933 roku zwyczaje wielkanocne Kronika Kutnowska...,

a tak opisuje je  Joanna Szewczykowska na stronie http://mazowieckiszlaktradycji.com/

Największą domową uroczystość stanowiło śniadanie wielkanocne. Dla wielu mieszkańców wsi była to jedyna w roku okazja by najeść się do syta, a czasem i jedna w roku, kiedy mogli spróbować mięsa i kiełbasy. Rozpoczynano je od podzielenia się jajkiem oraz składania sobie życzeń zdrowia i pomyślności. Po podzieleniu się jajkiem, ale jeszcze przed rozpoczęciem uczty powszechnie zalecano zjedzenie chrzanu na pamiątkę cierpień Chrystusa. Zabieg ten miał także zapobiec bólom brzucha, zębów, katarom i kaszlowi. Obowiązkowo na stole wielkanocnym musiał znaleźć się baranek. Ustawiano go na łączce z rzeżuchy lub młodego owsa. Zwyczaj ten stał się bardzo powszechny za panowania Zygmunta III Wazy, a szlachta przypisywała mu wielką moc ochronną przed ogniem, wodą i piorunami. Pierwszy dzień Wielkanocy był tak wielkim świętem, iż obowiązywał zakaz jakiejkolwiek pracy (poza karmieniem zwierząt). Upływał wyłącznie na odpoczynku i rozmowach w rodzinnym gronie. Biedacy zwykle na śniadanie wielkanocne zjadali całe święcone. Wieczorem w  Niedzielę Wielkanocną na Mazowszu Płockim zaczynali chodzić młodzi mężczyźni po tzw. „wykupie”. Podchodzili pod okna i śpiewali humorystyczne przyśpiewki dyngusowe. Gospodynie dawały im świąteczne jadło, a czasem i mocniejsze trunki

W Poniedziałek Wielkanocny na mazowieckich wsiach panowała ogólna wrzawa. Od wczesnego ranka rozbrzmiewały krzyki i śmiech, szczególnie młodych panien obficie oblewanych wodą przez kawalerów. Na Mazowszu obrzęd ten nazywano „oblewanką” lub śmigusem. Pomimo  dokuczliwości jego następstw (mokre ubranie, włosy, wychłodzenie, przeziębienie), był przyzwolonym przez wiejską społeczność rodzajem zalotów i świadczył o zainteresowaniu panną męskiego grona. Zbyt czyste i suche ubranie świadczyło o braku powodzenia. Kawalerowie bardzo gorliwie wypełniali ten „obowiązek”, używając drewnianych sikawek, wiader, cebrów i garnków.  Ładniejsze panny zaciągano nawet do stawu lub zanurzano w korycie do pojenia zwierząt. Mniej urodziwe, acz przedsiębiorcze panny, same się oblewały i mokre wychodziły na drogę. W południe wodą oblewała się już cała wieś, bez względu na płeć i wiek. Przyzwolenie na tak obfite oblewanie wodą wynikało z jej wyjątkowej w tym czasie mocy oczyszczającej. Od przymusowej kąpieli panny mogły się wykupić obdarowując upatrzonych kawalerów własnoręcznie wykonanymi pisankami. Mali chłopcy natomiast dzień rozpoczynali od chodzenia po wykupie. Obiegali domy z koszykiem zaczynając od matek chrzestnych, gdyż oprócz pisanek, ciasta czy kiełbasy mogli liczyć na drobne pieniądze.  Po południu domy zaczynały nawiedzać grupy chłopców i dziewcząt chodzące po „dyngusie”. Wygłaszali gospodarzom oracje, śpiewali pieśni i składali życzenia. Pod Płockiem można było usłyszeć: W niektórych wsiach „po wykupie” chodziły grupy chłopców wiozących na małym wózku kogutka.  Wykonywano go  z dyni, ciasta lub drewna, oblepiano  kogucimi piórami i przytwierdzano do deski. Wokół niego umieszczano drewniane figurki, które obracały się podczas jazdy. Kogut symbolizował męskość, urodę, płodność, a grupy te nazywano kurcarzami. Kurcarze rozpoczynali obchód od dworu lub zamożniejszego gospodarza, następnie odwiedzali chaty składając życzenia lub śpiewając zalotne przyśpiewki.

Na odchodne oblewali panny, które po wyjściu za mąż mogły spodziewać się licznego potomstwa. Chodzenie po dyngusie kończyli w karczmie, gdzie trwonili wszystkie otrzymane pieniądze. Cały ten obrzęd miał służyć kojarzeniu par. Na Mazowszu w lany poniedziałek także dziewczęta miały przyzwolenie na obchodzenie wsi. Na tę okazję stroiły zieloną gałąź sosny albo świerku, ozdabiając ją barwnymi wstążkami, zdobionymi wydmuszkami jajek, jabłkami czy koralikami. Przed każdym domem śpiewały pieśni o wiośnie, plonach i Nowym Lecie, za co otrzymywały wielkanocne smakołyki. W czasie śpiewu jedna z dziewcząt obracała gałąź raz w jedną, raz w drugą stronę.


Nazwa śmigus-dyngus stanowi dzisiaj połączenie dwóch zwyczajów: śmigusa polegającego na śmiganiu, uderzaniu się zielonymi gałązkami lub oblewaniu wodą oraz dyngusa – chodzenia „po wykupie”. Najprawdopodobniej oba słowa pochodzą z języka niemieckiego. Schmagustern oznaczał uderzanie brzozową rózgą po nogach w Wielkanoc. „Dyngować” znaczyło tyle, co „otrzymywać wykup”. Informację o tym zwyczaju można znaleźć w materiałach synodu diecezji poznańskiej z XV w.: „Zabraniajcie aby w drugie i trzecie święto  wielkanocne mężczyźni kobiet a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podarki, co pospolicie się nazywa dyngować, ani do wody ciągnąć”.

Z Wielkanocą łączyły się jeszcze inne zabawy (...). Najmłodsze dzieci najchętniej grały w jajka. Stanisław Dworakowski tak opisywał tę zabawę: „Najpierw jeden z chłopców wyzywał swego rówieśnika: No to idziem na wybitki, a gdy ten wypróbowawszy na zębach twardość jajek, zgadzał się, wystawiał ukryte w garści jajko noskiem ku górze i w ten nosek również noskiem jajka uderzał drugi partner. Jeśli jeden z nosków pękł, gracz rozbite jajko odwracał drugim końcem (dupką), jeśli zaś i tym razem pękło - oddawał rozbite jajko zwycięzcy”. Śmiało można stwierdzić, iż Poniedziałek Wielkanocny był najweselszym dniem w całym roku.

Wykorzystano informacje ze strony: http://www.mazowieckiszlaktradycji.com/artykuly/wesoly-nam-dzien-dzis-nastal-zwyczaje-i-obrzedy-wielkanocne-na-mazowszu/?K=Obrz%C4%99dy%20i%20zwyczaje

Bożena Gajewska

 

 

 

 

 

· redakcja dnia kwiecień 22 2019 09:45:18 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 189 czytań · Drukuj

dbajmy o zabytki


W kalendarzu każdego szanującego się miłośnika zabytków 18 kwietnia to data szczególna. Tego bowiem dnia obchodzony jest w większości krajów świata Międzynarodowy Dzień Ochrony Zabytków. Ustanowiony został w 1983 roku przez Komitet Wykonawczy Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków ICOMOS.


W Polsce celem obchodów jest prezentowanie zabytków o szczególnym znaczeniu dla dziedzictwa światowego i bogatej spuścizny kulturowej w kraju. Elementem Dnia Ochrony Zabytków w Polsce jest nagrodzenie osób, które w szczególny sposób przyczyniły się do ochrony zabytków z różnych dziedzin.


Warto wspomnieć, że Polska jako kraj cechujący się bogactwem tradycji i aktywnie dbający o ich ochronę, jest nie tylko jednym z pierwszych Państw -sygnatariuszy Konwencji dziedzictwa światowego, ale również jednym z czołowych reprezentantów na Liście Światowego Dziedzictwa. Jak podaje Wikipedia, zgodnie ze stanem z lipca 2006 roku, zostało na nią wpisanych 13 polskich dóbr. To daje nam 9 miejsce w Europie i 15 na świecie.


Głównym celem Międzynarodowego Dnia Ochrony Zabytków jest przybliżenie społeczeństwu ogromu znaczenia dziedzictwa kulturowego oraz problemów związanych z jego ochroną, popularyzowanie zabytków oraz przybliżenia sposobów zapobiegania ich degradacji.


Piszę o tym wszystkim, mając jeszcze przed oczami płonącą katedrę Notre Dame w Paryżu. Nigdy jej nie widziałam, a teraz już wiem, że nawet, gdybym miała taką możliwość, to nie zobaczę… I to jest smutne. Zabytki mają szczególne znaczenie dla dziedzictwa kulturowego, dlatego każdemu z nas powinno zależeć na ich ochronie. I to nie tylko tych słynnych, gdzieś daleko, ale także tych blisko, tu na ziemi kutnowskiej. Zabytki stanowią przecież świadectwo historii i kultury lokalnej, regionalnej i narodowej.


Aby dbać o zabytki samorządy lokalne, ale też te wyższego szczebla tworzą i realizują programy opieki nad zabytkami. Poprzez realizację wskazanych w tych dokumentach działań następuje poprawa stanu zabytków. Poprzez ich adaptację i rewaloryzację następuje zwiększenie dostępności do nich mieszkańców. Wspólna dbałość o zachowanie wartości kulturowych wzmacnia poczucie tożsamości z tzw. małą ojczyzną i zacieśnia procesy integracyjne w społeczności lokalnej.


Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej w 2015 roku otrzymało od Starosty Kutnowskiego (na wniosek Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków) uprawnienia Społecznego Opiekuna Zabytków i stara się swoimi działaniami przybliżać wiedzę o wspólnej przeszłości, historii, tradycji, a także pamięci o ludziach, miejscach i wydarzeniach, zdając sobie sprawę, iż ma to ogromne znaczenie w odkrywaniu własnej tożsamości.

Images: UWAGAZABYTEK.jpg

Trochę o zabytkach powiatu kutnowskiego…


Ciekawostką jest, że w 2015 roku w powiecie kutnowskim został utworzony w Leszczyku „Park kulturowy etnograficznego podregionu kutnowskiego związanego z poetą romantycznym Józefem Bohdanem Zaleskim” (Uchwałą Rady Gminy Kutno Nr VI/35/2015 z dnia 28 kwietnia 2015r.), w celu ochrony walorów krajobrazu kulturowego związanego z pamięcią o poecie romantycznym Józefie Bohdanie Zaleskim, oraz wyróżniającego się zespołu dworsko-parkowego z zabytkami nieruchomymi figurującymi w wojewódzkiej ewidencji zabytków (rozpoczęta procedura wpisu do rejestru) i pomnikami przyrody. Tu należy podkreślić, że na terenie województwa łódzkiego utworzono 4 parki kulturowe, co lokuje region na 2. miejscu w Polsce.


Zamek Oporowskich w Oporowie to najlepiej zachowana późnogotycka rezydencja rycerska z I połowy XV w., najcenniejszy obiekt średniowiecznej architektury świeckiej, który jest główną atrakcją turystyczną powiatu kutnowskiego.

Drewniane kościółki powiatu kutnowskiego są świadectwem wysokiej kultury technicznej, świadczą o umiejętnościach ciekawych rozwiązań plastyczno – przestrzennych. Cenne, zabytkowe kościoły drewniane w powiecie kutnowskim znajdują się w Grochowie, Nowym Łękach Kościelnych, Imielnie i Pleckiej Dąbrowie.

Pałac Saski w Kutnie - pałac podróżny Augusta III (pocztowy, Post Palaise) – późnobarokowy pałac z 1750 roku Królewski Pałac Podróżny, zwany też Zajazdem Saskim wybudowano w latach 1750-1753 dla króla Augusta III. Dziś jest najstarszym zabytkiem architektury na terenie Kutna. Z pomocą dotacji z Unii Europejskiej Miasto Kutno wraz Muzeum Regionalnym w Kutnie stara się odrestaurować obiekt.


Bożena Gajewska

Społeczny Opiekun Zabytków




· redakcja dnia kwiecień 17 2019 20:46:48 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 190 czytań · Drukuj

z kroniki Tygodnika Kutnowskiego 18 kwietnia 1919

Chcemy, Szanowny Czytelniku, byś co jakiś czas, przez cały 2019 rok, miał możliwość przeczytania, jaki sprawami żyli mieszkańcy Kutna sto lat temu… Tak, dokładnie 100 lat temu! „Tygodnik Kutnowski”, który powstał w listopadzie 1918 roku pieczołowicie opisywał problemy dnia codziennego społeczności kutnowskiej, zarówno te duże, jak i te małe…, właściwie tak samo, jak to czyni prasa dzisiejsza. Jeśli tylko masz ochotę, Szanowny Czytelniku, zaglądaj na stronę TPZK, na której będziemy pokazywać, wybrane przez nas z poszczególnych numerów „Tygodnika Kutnowskiego” z 1919 roku wiadomości – i te wielkiej wagi, i te o wiele mniejszej. Ale zawsze będą to ciekawostki dla współczesnego Kutnianina.

Wszystkie te informacje będziecie mogli czytać dzięki uprzejmości Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej im. Stanisława Żeromskiego w Kutnie, w której zbiorach znajdują przedwojenne czasopisma kutnowskie.

W 16 numerze z 18 kwietnia 1919 roku w kronice podano następujące informacje:

Images: KRONIKA TYGODNIK KUTNOWSKI KWIECIEN 1919.jpg

· redakcja dnia kwiecień 14 2019 21:02:35 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 218 czytań · Drukuj

za nami kiermasz wielkanocny

 

 

Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 2019 6.JPG


Za nami kiermasz wielkanocny zorganizowany wspólnie przez Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej, Muzeum Regionalne w Kutnie i Kutnowski Dom Kultury. To nie był pierwszy nasz wspólny kiermasz, i jak twierdzą organizatorzy nie ostatni…

Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 2019 5.JPG

Rzeźby własnoręcznie wykonane związane z Wielkanocą, i nie tylko, wystawiali rzeźbiarze: Józef Stańczyk, Sławomir Suchodolski, Romuald Olesiński i Marek Wojtysiak. Było też malarstwo Niny Kunikowskiej oraz metaloplastykę Jana Wasiaka. Można także było podziwiać piękne wyroby hafciarek, koronkarek i twórczyń wykonane przez Urszulę Jędrzejczyk, Elżbietę Sarnicką, Alicję Olczak i Małgorzatę Żylińską oraz dwie nowe członkinie Agnieszkę Płocha i Agnieszkę Wilińską. Swoje wyroby wystawiały też twórczynie z regionu łowickiego.

Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 2019 3.JPG

Cieszyły oczy piękne kurczaczki, ozdobione jaja, koronkowe baranki i kurki, karty świąteczne, obrusy i serwetki oraz lalki.


Chętni, nie tylko dzieci, dekorowali wydmuszki, tworząc pięknie ozdobione jaja wielkanocne; wykonywali palmy i kartki wielkanocne. Podczas warsztatów twórczynie ludowe pod opieką Sylwii Kacalak z Muzeum Regionalnego w Kutnie cierpliwie uczyły, jak wykonuje się kwiaty z bibuły. Wszystkie prace uczestnicy warsztatów zabrali do domu, gdzie będą cieszyć oczy podczas świąt.

Bożena Gajewska

 

Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 2019 4.JPG

Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 2019 2.JPG

Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 2019 7.JPG

Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 2019 1.JPG

 

· redakcja dnia kwiecień 14 2019 17:40:34 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 207 czytań · Drukuj

Copyright © 2009 - 2010 by Adam Brzęcki & Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej.

stat4u Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!