Nazwa użytkownika Hasło | Rejestracja | Zapomniane hasło
Drukuj
Zmniejsz tekst
Powiększ tekst
Getto w Kutnie


Mieszkańcy  naszego miasta  i regionu także byli ofiarami  Holokaustu, o czym należy przypominać…  Należy przywracać pamięć o naszej wspólnej przeszłości, bo dzisiaj ponosimy odpowiedzialność za to, co robimy z tą przeszłością.

Images: zzz 2.JPGKutno przed II wojną światową liczyło 26 tysięcy mieszkańców, z czego  8 tysięcy stanowiła ludność żydowska. Po wkroczeniu do Kutna wojsk niemieckich we wrześniu 1939 roku rozpoczął się terror. Ludność żydowska znalazła się w getcie przy ul. Mickiewicza na terenie byłej cukrowni „Konstancja” utworzonym 15 czerwca 1940 roku. Głód, choroby, a na koniec komory gazowe w samochodach ciężarowych w obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem doprowadziły do masowej likwidacji ludności żydowskiej zamieszkującej w Kutnie. Zgładzono około 8000 Żydów. Zostały także zniszczone przez hitlerowców: żydowska dzielnica mieszkalna, cmentarz i synagoga z końca XVIII wieku. Uległ zniszczeniu wielowiekowy dorobek kulturalny. To co ocalało jest rozproszone. Znikła także pamięć o Żydach zamieszkujących nasze miasto.

Staraniem Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej na frontonie budynku byłej cukrowni „Konstancja” – miejscu, gdzie zostało utworzone getto dla mieszkańców Kutna pochodzenia żydowskiego, została umieszczona ta tablica.

Poniżej zamieszczamy fragment pracy Kingi Czechowskiej (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu) pt. „Społeczność żydowska Kutna i jej losy w okresie II wojny światowej”.

Images: zzz 3.JPG Images: zzz 4.JPGImages: zzz 5.jpg

 

 


Przez cały okres funkcjonowania getta, Polacy byli też świadkami grzebania Żydów poza jego terenem i mordów, których dokonywano na kirholcu. Zgodnie z jedną z relacji, pod pretekstem pochówku zmarłych, na cmentarz miano przetransportować grupę aż kilkunastu Żydów, których po wykopaniu dla siebie grobów zabito strzałami w tył głowy. Furgon, którym codziennie wywożono ciała na cmentarz, przed wojną służył do przewożenia chleba. Po zlikwidowaniu cmentarza transporty ze zwłokami kierować miano do lasu.


Jak podaje raport „Oneg Szabat”, wszyscy Żydzi z Kutna, których liczbę określono w przybliżeniu na 6500 osób, zostali wywiezieni do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem 26 marca 1942. Wiadomo jednak, że transporty odbywały się stopniowo; przystąpiono do nich w „kilka tygodni” po wywiezieniu Żydów z Żychlina 3 marca 1942 roku, a w czasie dzielącym te deportacje, starano się zapobiec przedostaniu się informacji o losie pobliskiej społeczności, poprzez dodatkowe utrudnienie kontaktów polskiego lekarza z lekarzami żydowskimi, – którzy posiadali nawet szczegółowe informacje dotyczące przebiegu zagłady w Chełmnie. Według relacji polskiego furmana transporty miały się zacząć na początku marca i skończyć w kwietniu. Inne źródła wysłanie Żydów z Kutna do Chełmna datują na koniec marca, bądź początek kwietnia. W pamięci polskich świadków zatarła się data wywózek do Chełmna, żywe jednak zostało samo ich wspomnienie.


Ostatnia wiadomość przekazana przez Żydów z getta w okresie sprzed rozpoczęcia jego likwidacji to list wysłany do Żydów ukrywających się w Gąbinie. Informują w nim o pustych pociągach towarowych, od dwóch dni stojących na przechodzącym przez teren Konstancji torach kolejowych. W momencie wysłania listu, Żydzi wciąż odmawiali wejścia do tych „ciężarówek”, jednocześnie jednak zdawali sobie sprawę, że opór może tylko opóźnić realizację rozkazu. Nie wiadomo, jak długo się to udawało i jaki był stosunek Judenratu do deportacji, z relacji świadków wynika jednak, że nie miały one łagodne przebiegu. Słabi i ci, którzy próbowali sprzeciwu, byli „dobijani”.


Żydów wywożono z pewnością samochodami ciężarowymi, brak natomiast dalszych informacji o transportach kolejowych. Przy wywozie samochodami obecna była policja niemiecka (zauważono także gestapowca Pipera), której funkcjonariusze „kolbami bili Żydów po to aby jak najwięcej ich się zmieściło”. Dziennie wyjeżdżało z getta kilka takich samochodów, a w każdym z nich mieściło się około 40 osób.


Wśród około 40 Żydów najdłużej przebywających w getcie wymieniano nazwiska: Holcmana, Opoczyńskiego, Praszkiera, Mendla Warszawczyka, Kirsteina, Frankensteina i Gelemeńskiego, a także Manchestrów i Zylberów; wszyscy oni zostali zastrzeleni w Konstancji. Także i inna relacja wymienia nazwisko Holcmana, jako jednego z Żydów zabitych podczas likwidacji getta. Jego los mieli podzielić członkowie policji porządkowej; ponieważ jednak także i jego uznano w tym przekazie za policjanta, – podczas gdy pełnił funkcję prezesa Judenratu – informacja ta nie jest w pełni wiarygodna. Problem klucza, wg, którego wybrano Żydów pozostawionych w Kutnie i tam rozstrzelanych rozwiązuje twierdzenie, że byli to członkowie policji porządkowej i Judenratu. Zauważono, że przebywający w getcie strzelali do zauważonych znajomych Polaków z procy karteczkami, informując o swoim losie. Byli obiektem przemocy, a jedyne pożywienie, jakie im dostarczano, stanowiły niewielkie ilości brukwi.


Następnie w celach porządkowych sprowadzono do Konstancji Żydów z getta łódzkiego; na ich obowiązki składać się miało segregowanie mebli i innych rzeczy wciąż znajdujących się w getcie. Władze niemieckie zastosowały w ich przypadku rozwiązania wcześniej stosowane w przypadku Żydów kutnowskich: brak (bądź bardzo nikła) aprowizacja prowadziła do śmierci głodowej, a wyznaczonych do roli grabarzy mordowano na cmentarzu. Według niektórych, pobyt sprowadzonych z Łodzi Żydów miał trwać nawet pół roku, po czym odesłano ich z powrotem do Litzmannstadt Ghetto. Zdecydowanie przeczy temu relacja Polaka, który z racji zatrudnienia w roli szofera w policji niemieckiej był świadkiem deportacji ostatnich 50 Żydów łódzkich z Kutna. Zgodnie z jego słowami także i oni mieli być transportowani samochodem półciężarowym „w stronę Koła”. Stan, w jakim znajdowali się tego dnia, potwierdzałby informacje o wymiarze aprowizacji. Podczas załadunku brutalnie bici, niektórzy jeszcze w Konstancji umarli w wyniku odniesionych obrażeń. Bito także Żydów znajdujących się w samochodzie, w ten sam sposób i z tych samych powód, w jaki odbywało się to w przypadku opisanych wyżej transportów Żydów kutnowskich.

Gdy w getcie nie było już żadnych Żydów, skierowano do niego „gestapowców i volksdeutschów”. Poszukiwali oni kosztowności ukrytych w ścianach i pod podłogami. Rzeczy uznane za wartościowe przekazywano do magazynów, skąd trafiały one do Niemców; pozostałe rzeczy palono. W działaniach tych pomagać mieli także niektórzy z Polaków. Wydaje się, że dopiero po tych działaniach rozpoczęto rozbiórkę budynków getta, do której zatrudniono Polaków. Podczas prac widzieli oni nory i tunele wykopane w ziemi, w których – jak byli przekonani – chroniono się przed wywiezieniem z Kutna.


Wraz z likwidacją getta w Kutnie zakończyły się losy społeczności żydowskiej w Kutnie. Tylko nieliczni pochodzący stąd Żydzi przeżyli wojnę, a ci z nich, którzy powrócili do miasta, także wkrótce je opuścili.



 

 

 



Copyright © 2009 - 2010 by Adam Brzęcki & Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej.

stat4u Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!